Przez jeden żart doszło na polskiej scenie rockowej do zamieszania. O co pretensje mieli do Big Cyca fani TSA?
W 1991 roku ukazał się drugi album zespołu Big Cyc zatytułowany „Nie wierzcie elektrykom”. Dziś to kultowa płyta polskiego rocka, parodiująca różne gatunki muzyczne, a także przedstawiająca satyrę na współczesne polskie realia.
Na płycie znalazła się parodystyczna przeróbka utworu „Biały miś”. W książeczce zespół napisał, że ekspresyjne partie wokalne wykonał Marek Piekarczyk z TSA. Tymczasem śpiewał Dżej Dżej. W wywiadzie dla „Teraz Rocka” przeprowadzonym przez Łukasza Wewióra wokalista wspomina zamieszanie, jakie się wtedy zrodziło:
Wydzierałem się niesamowicie (śmiech). Zresztą na koncertach też wykonywaliśmy Białego misia i miał bardzo dobre przyjęcie – ludzie pogowali, a Skiba pluł ogniem. My zrobiliśmy sobie żart z − pojawiających się w tamtym czasie niczym grzyby po deszczu − kapel heavymetalowych. Napisaliśmy, że to Marek Piekarczyk, a potem jego fani mieli o to do niego pretensje. Po latach Piekarczyk powiedział nam, że wiele osób ze sceny metalowej czepiało się go o zadawanie się ze świrami z Big Cyca. To była dla nich zdrada. On zaprzeczał, choć kompletnie nie wiedział, o co chodzi (śmiech).
Album „Nie wierzcie elektrykom” doczekał się wznowienia na płycie winylowej, o którym przeczytacie w sierpniowym numerze „Teraz Rocka”, który możecie też zamawiać na naszej stronie!
SIERPNIOWY„TERAZ ROCK” – KUP TERAZ w E-SKLEPIE


