Co stało się z prochami Tupaca? Padła zaskakująca wersja wydarzeń

/ 24 sierpnia, 2026

Suge Knight wrócił do wydarzeń, które miały miejsce po śmierci Tupaca Shakura. W rozmowie z TMZ były szef Death Row Records stwierdził, że część prochów rapera została zmieszana z marihuaną, a następnie wypalona przez jego przyjaciół. Rodzina Tupaca zaprzecza jednak, by brała udział w takim zdarzeniu.


Knight, który we wrześniu 1996 roku prowadził samochód, w którym Tupac został śmiertelnie postrzelony, opowiedział o tamtych wydarzeniach w nowym wywiadzie udzielonym z więzienia. Według jego relacji matka rapera, Afeni Shakur, chciała, aby jej syn został jak najszybciej skremowany.

Knight twierdzi, że sam skontaktował się wówczas z pracownikiem zakładu pogrzebowego. Początkowo zaproponował mu 200 tysięcy dolarów za przeprowadzenie kremacji jeszcze tego samego wieczoru. Według jego słów ostatecznie zaoferował 1,2 miliona dolarów.

Były szef Death Row Records twierdzi również, że po kremacji Afeni zaprosiła grupę przyjaciół i krewnych Tupaca do swojego hotelowego pokoju w Las Vegas. To właśnie tam część prochów rapera miała zostać zawinięta w jointa i wypalona.

Knight nie wziął udziału w tym zdarzeniu. Jak tłumaczył, był wówczas na warunkowym zwolnieniu i obawiał się, że palenie ludzkich szczątków mogłoby naruszyć warunki jego zwolnienia:

Prawdopodobnie tylko ja tego nie zrobiłem.

Podobną wersję wydarzeń przedstawił już wcześniej. W ubiegłym roku, w rozmowie z magazynem People, twierdził:

Podawano sobie woreczek z jego prochami. Jego kumple skręcili go i go wypalili.

Podobne twierdzenia pojawiły się już w 2011 roku. Young Noble i EDI Mean z grupy Outlawz, której członkiem był Tupac, mówili wówczas, że podczas uroczystości upamiętniającej rapera na plaży zmieszali część jego prochów z marihuaną i je wypalili. Jako potwierdzenie wskazywali na wydany pośmiertnie utwór Tupaca „Black Jesuz”, w którym raper nawijał: „Ostatnie życzenie, ziomki palą moje prochy”.

Rodzina Tupaca zaprzeczyła jednak, by Afeni Shakur lub inni jej członkowie uczestniczyli w takim wydarzeniu. Jej rzecznik podkreślił, że „nigdy nie wzięłaby udziału w paleniu swojego syna”.

KOMENTARZE

Przeczytaj także