Hällas: Dźwiękowy roller coaster z innego wymiaru [WYWIAD]

/ 18 września, 2026

Rozmowę z Tommym Alexanderssonem z zespołu Hällas przeprowadził Łukasz Wewiór. Grupa już na początku października zagra dwa koncerty w Polsce – w Krakowie oraz Warszawie. Bilety znajdziecie na stronie organizatora – WiniaryBookings.


Waszą twórczość nazywacie adventure rock. Czy zatem jest ten rock przygodowy?

Jego podstawą jest opowieść. Pełna przygód historia, wynikająca nie tylko z tekstu, ale przede wszystkim z muzyki. Adventure rock jest zatem ekscytujący, nieprzewidywalny, niezwykły. Działa na wyobraźnie. Sprawia, że obcujesz z muzyką jak z książką. Nigdy nie wiesz, co czyha za rogiem. To jest dźwiękowy roller coaster, który porywa słuchacza do innego wymiaru. Mieszamy przy tym przeróżne gatunki. Choć podstawą jest heavy metal i hard rock to chętnie sięgamy po psychodelię czy struktury progresywne. Ale to nam nie wystarczyło, dlatego na ostatniej płycie mamy też motywy w stylu italo disco.

Sporo mieszacie także kreując dzieje rycerza Hällasa.

Początkowo, na pierwszych dwóch wydawnictwach, faktycznie skupialiśmy się na przygodach Hällasa. Z czasem nasze opowieści rozbudowały się do całego uniwersum osadzonego w średniowiecznym świecie. Wszystkie są jednak w pewien sposób ze sobą powiązane.

Jak wygląda Hällas? To postać z okładki debiutanckiej epki czy raczej ta z The Hällas Saga – Live At Cirkus?

Na EP jest tradycyjnym rycerzem, w stylu templariuszy, a na Live At Cirkus wygląda na potężnego, futurystycznego herosa. Skłaniałbym się ku wizji z epki, ale tak naprawdę nie stworzyliśmy dla niego konkretnego wizerunku. Wolę, gdy jest to postać nieco tajemnicza, a słuchacze mogę zwizualizować go sobie po swojemu. Wyobraźnia jest tak fantastyczną sprawą, że pozwala nam czynić wszystko ze wszystkim. Dzięki niej świat jest nieograniczony. My też rozwijamy się na przestrzeni lat. Kiedyś Hällas był bardziej mroczny a ciągle odkrywamy nowe przestrzenie.

Inspirujecie się fantastyką czy wystarczą wam poruszające taką tematykę kapele z lat 70.?

Inspirujemy się wszystkim (śmiech). Wiesz, często rozpoczynając prace nad płytą piszę sobie skrypt, scenariusz historii. Potem staram się dopasować do konkretnych części odpowiednią muzykę. Dramatyczne otwarcie, podniosły finał… Często jednak to muzyka mnie prowadzi. Dana melodia podpowiada charakter rozwoju akcji, kieruje na dany nastrój czy nawet słowa. Miewam wrażenie, że nie ja tworzę te historie, tylko one piszą się same.

Wasza ostatnia płyta, Panorama, jest wybitna. Czuję, że znajdzie się w moim topie tego roku. Zachwyca progresywnym podejściem i zaskakuje wspomnianymi rytmami dyskotekowymi czy orkiestrowymi fragmentami w stylu muzyki filmowej pojawiającymi się w przeszło dwudziestominutowym utworze otwierającym album, Above The Continuum.

Potrzebujemy coraz szerszych środków wyrazu. Nigdy dotąd nie robiliśmy takiej muzyki, ale fascynowała nas. Lubię, gdy zaskakujemy sami siebie. Gdy muzyka prowadzi nas w nieznane rejony. Tak naprawdę dotarliśmy ostatnio też do motywów reggae, ale jeszcze ich nie wykorzystaliśmy. Ale są niezłe, więc pewnie na kolejnym wydawnictwie się pojawią.

Jak o tym napiszemy, to słuchacze nie będą mieli niespodzianki… Ale o korzeniach nie zapominacie, bowiem na Panorama Wishbone Ashprzywodzi na myśl The Emissary, a Uriah Heep choćby At The Summit.

To ciągle podstawa naszej twórczości. Uwielbiamy takie klasyczne granie. Jest to dla Hällas idealny punkt wyjścia do poszukiwań. Często powtarzam: Chcę tworzyć muzykę, o której słuchacz jeszcze nie wie, że chciałby ją usłyszeć.

Wasze koncerty wymagają specjalnej oprawy czy wystarczy historia zawarta w utworach?

Zawsze uważałem, że muzyka i teksty powinny bronić się same. Z drugiej strony warto podczas koncertów wykorzystać możliwość pokazania czegoś więcej, wytworzenia odpowiedniej atmosfery. Na pewno zaangażujemy dodatkowe środki do zobrazowania naszych opowieści. Będziemy podróżować busem, także możemy wziąć ze sobą trochę elementów przybliżających publiczności świat Hällas. Zależy nam by odbiorca czuł się jak w kinie czy podczas grania we wciągającą grę video.

Czego jeszcze mogą oczekiwać wasi fani?

Pewnie zagramy większość Panoramy, stare hiciory jak Starrider czy Hällas. Natomiast moją ulubioną kompozycją, idealnie oddającą istotę Hällas jest The Astral Seer. Uwielbiam moment, kiedy po nastrojowych, progresywnych fragmentach następuje to uderzenie heavy metalowych gitar. Myślę, że tego kawałka też możecie się spodziewać.

A czego ty oczekujesz po pierwszej wizycie w Polsce?

Od dawna staraliśmy się, by dotrzeć do was. Wielu naszych przyjaciół z innych zespołów mówiło o waszej gościnności, o świetnym jedzeniu i miłości do muzyki. Także już czuję, że będzie super. Przyznam, że nie znam zbyt wiele waszej muzyki, dlatego będę musiał wybrać się u was do sklepu z winylami – mam nadzieję, że zdobędę jakieś ciekawe płyty starego polskiego rocka progresywnego.

Polecam Czesława Niemena i SBB − z pewnością docenisz.

Zapisuję. Do zobaczenia.

Rozmawiał: Łukasz Wewiór

KOMENTARZE
Tagi:

Przeczytaj także