Weterani florydzkiego death metalu z Obituary powoli przygotowują grunt pod kolejny studyjny materiał.
Choć od premiery „Dying of Everything” minęło już kilka lat, zespół nie zwalnia tempa – intensywne trasy koncertowe spowalniają prace w studiu, ale, jak zapewnia frontman John Tardy, nowe utwory cały czas powstają w tle.
Muzyk przyznaje, że dziś cykl wydawniczy wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś.
Wydajesz album i potrzebujemy trzech, czterech, pięciu lat, żeby objechać z nim cały świat.
– tłumaczy. Jednocześnie podkreśla, że kreatywny proces trwa nieprzerwanie:
Zawsze zbieramy rytmy, pomysły, tytuły. Podczas prób czy soundchecków Trevor włącza wzmacniacz, wpada na jakiś motyw i od razu nagrywa go w telefonie. Ciągle kolekcjonujemy takie rzeczy.
Celem zespołu jest złożenie tych fragmentów w całość jeszcze w tym roku i rozpoczęcie pracy nad następną płytą, która mogłaby ukazać się w okolicach przyszłego sezonu.
Tardy odniósł się też do pomysłu wspólnej trasy tzw. „florydzkiej wielkiej czwórki” death metalu. Wokalista nie ma wątpliwości, że Obituary nie mają problemu z dzieleniem sceny z innymi legendami:
Otworzyłbym koncert dla Cannibal Corpse albo Deicide w każdy dzień tygodnia. Dla nas hierarchia nie ma znaczenia.
Dodał, że taki skład z Morbid Angel byłby czymś naturalnym i że chętnie zobaczyłby tę trasę, „zanim wszyscy będziemy za starzy, żeby to zrobić”.

