Australijska legenda prog rocka znowu w Warszawie [GALERIA]

/ 21 kwietnia, 2026
fot. Robert Filipowski

20 kwietnia w warszawskim klubie Progresja wystąpił australijski zespół Karnivool. Fani tłumnie zjechali z całej Polski.


Trochę czasu minęło. Ale tylko troszeczkę – powiedział ze sceny wokalista Karnivool, Ian Kenny. To „troszeczkę” to 12 lat, bo tyle właśnie upłynęło od czasu poprzedniej wizyty tego australijskiego zespołu w Polsce. Ale też grupa nie była szczególnie przez ten czas aktywna. Dopiero w lutym tego roku ukazał się album In Verses – pierwszy od 13 lat.

Wypełniona Progresja (koncert został przeniesiony z mniejszej Proximy) przyjęła Karnivool niezwykle gorąco. Członkowie zespołu rozluźnieni wyszli na scenę, bosy gitarzysta Drew Goddard z kieliszkiem białego wina. Spragniona kontaktu z twórczością zespołu publiczność, żywiołowo reagowała na takie utwory, jak Simple Boy czy New Day. Ale też materiał z najnowszej płyty sprawdził się znakomicie, szczególnie dwa zagrane na bis utwory Opal i Salva.

Jak na muzykę progresywną nie był to szczególnie długi koncert, ale też licząca cztery albumy dyskografia Karnivool nie jest zbyt obfita. Nikt by chyba jednak nie czuł przesytu, gdyby zagrali jeszcze ze dwa kawałki z Asymmetry, poza We Are.

Przed Karnivool wystąpił kanadyjski Intervals, grający instrumentalny, wirtuozerski djent metal.

Poniżej galeria z warszawskiego koncertu.

Intervals

Karnivool

KOMENTARZE

Przeczytaj także