Bad Bunny zagra w dramacie historycznym „Porto Rico”.
Dla Bad Bunny’ego będzie to pierwszy film, w którym wcieli się w główną postać. Wcześniej pojawił się w „Bullet Train” u boku Brada Pitta oraz w produkcji „Złodziej z przypadku” w reżyserii Darrena Aronofsky’ego.
Za reżyserię „Porto Rico” odpowiada René Pérez Joglar, zdobywca Grammy i portorykański raper znany jako Residente. To jego pełnometrażowy debiut reżyserski. Film opisywany jest jako „epicki karaibski western”. Twórcy zapowiadają porywającą opowieść inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami o początkach Portoryko.
Reżyser nie kryje emocji związanych z projektem:
Marzyłem o zrobieniu filmu o moim kraju od dziecka. Prawdziwa historia Portoryko zawsze była otoczona kontrowersjami. Ten film to potwierdzenie tego, kim jesteśmy – opowiedziane z intensywnością i szczerością, na jakie zasługuje nasza historia.
W obsadzie znaleźli się także Edward Norton, Javier Bardem oraz Viggo Mortensen. Norton podkreślił wagę projektu:
Ten film wpisuje się w tradycję dzieł, które głęboko kochamy – od „Ojca Chrzestnego” po „Gangi Nowego Jorku”. To filmy, które ekscytują nas intensywnym dramatem, wyrazistymi bohaterami i charakterystycznymi epokami, a jednocześnie zmuszają do zmierzenia się z cieniem kryjącym się pod amerykańską narracją idealizmu. Wszyscy wiedzą, jakim poetą języka i rytmu jest René. Teraz zobaczą także, że jest wizjonerem obrazu. Połączenie jego i Bad Bunny’ego, by opowiedzieć prawdziwą historię korzeni Portoryko, będzie jak płomień trafiający na laskę dynamitu, która czekała na iskrę.
Pérez Joglar napisał scenariusz wspólnie z Alexandrem Dinelarisem, laureatem Oscara za scenariusze do filmów „Birdman” i „Zjawa”.
Luty jest dla Bad Bunny’ego wyjątkowo intensywny. Artysta był gwiazdą przerwy Super Bowl, gdzie zaprezentował radosne widowisko celebrujące kulturę Portoryko. Na scenie pojawili się także Lady Gaga oraz Ricky Martin. Według danych Nielsen jego występ oglądało średnio 128,2 miliona widzów, co stanowi jeden z najlepszych wyników w historii halftime show.
Na początku miesiąca Bad Bunny zapisał się także w historii nagród Grammy. Jako pierwszy artysta hiszpańskojęzyczny zdobył statuetkę za album roku dzięki płycie „Debí Tirar Más Fotos”.

