Mija rok od śmierci Ozzy’ego Osbourne’a, a jego wieloletni przyjaciel i kolega z Black Sabbath wciąż nie kryje wzruszenia. Bill Ward przyznał, że każdego dnia myśli o legendarnym wokaliście i do dziś trudno mu pogodzić się z jego odejściem.
W rozmowie na antenie LA Radio Sessions with Mike Stark perkusista Black Sabbath oddał hołd Ozzy’emu Osbourne’owi, który zmarł 22 lipca 2025 roku. Ward podkreślił, że wokalista pozostaje dla niego jedną z najważniejszych osób w życiu.
Ozzy na zawsze. Bardzo za nim tęsknimy. Jesteśmy teraz w miesiącu rocznicy jego śmierci i chcę powiedzieć, że jego muzyka była po prostu genialna. Wszystko, w czym uczestniczył, było wyjątkowe. Jego głos był niepokojący, pełen pasji i ponadczasowy.
– powiedział muzyk.
Ward przyznał, że jeszcze kilka miesięcy wcześniej nie byłby w stanie spokojnie rozmawiać o swoim przyjacielu.
Tęsknię za nim jak cholera. Był jednym z moich najlepszych przyjaciół. Był dla mnie jak brat. Kochałem go każdego dnia, gdy żył, i kocham go każdego dnia teraz. Tęsknię za nim każdego dnia.
– dodał.
Ozzy Osbourne zmarł w lipcu ubiegłego roku w wieku 76 lat. Jak wynika z aktu zgonu, przyczyną śmierci był zawał serca, a artysta zmagał się również z chorobą wieńcową i Parkinsonem. Kilka tygodni wcześniej po raz ostatni wystąpił na scenie podczas charytatywnego koncertu „Back To The Beginning” w Birmingham, gdzie ponownie spotkał się z oryginalnym składem Black Sabbath. Wydarzenie okazało się symbolicznym pożegnaniem jednej z największych ikon historii heavy metalu.
Sam Bill Ward również niedawno poinformował fanów o swoich problemach zdrowotnych.
