Bruce Dickinson po raz kolejny zabrał głos w sprawie rosnących cen koncertów.
Podczas premiery dokumentu „Iron Maiden: Burning Ambition” w Londynie wokalista Iron Maiden podkreślił, że zespół od lat stara się utrzymywać ceny wejściówek na rozsądnym poziomie — przede wszystkim z myślą o prawdziwych fanach.
Koszty cały czas rosną, ale to nie jest wymówka do ustalania absurdalnych cen biletów. Zawsze staraliśmy się trzymać ceny poniżej rynkowej normy, bo szczerze mówiąc, nie chcemy bandy bardzo bogatych ludzi stojących pod sceną. Chcemy tam prawdziwych fanów. Chcemy młodych ludzi na koncertach, a oni nie mają ogromnych pieniędzy. To ważne, żeby ceny pozostawały w granicach rozsądku.
– powiedział Dickinson.
Muzyk odniósł się również do coraz częstszych przypadków ekstremalnie drogich koncertów i festiwali. Jako przykład podał występ U2 w Sphere w Las Vegas, gdzie ceny miejsc miały sięgać nawet 1200 dolarów.
Dickinson już wcześniej krytykował sytuację, w której koncerty stają się wydarzeniami dla elit, a nie dla oddanych fanów. Wspomniał m.in. występ Iron Maiden na festiwalu Power Trip w 2023 roku, gdzie — jego zdaniem — pod sceną dominowali zamożni widzowie nagrywający wszystko telefonami, podczas gdy „dzieciaki, dla których gra się takie koncerty”, zostały z tyłu.
Wokalista nie szczędził też słów krytyki wobec współczesnego rynku muzycznego i streamingu. Stwierdził, że platformy pokroju Spotify płacą artystom „praktycznie nic”, a młodym zespołom coraz trudniej utrzymać się z muzyki.

