Radiohead nie zamierzają wracać do wielomiesięcznych tras koncertowych.
W rozmowie z „Los Angeles Times” O’Brien wyjaśnił, że choć wcześniej wspominał o planie grania maksymalnie 20 koncertów rocznie, tę liczbę należy traktować z pewnym dystansem. Jak przyznał gitarzysta, koncerty grupy są tak intensywnym przeżyciem emocjonalnym, że muzycy nie są już w stanie grać ich w nieskończoność:
Nie sądzę, żebyśmy grali więcej niż 20 koncertów. Po prostu nie da się zrobić więcej. Te piosenki są zbyt mocne. Koncerty w ubiegłym roku były niezwykle emocjonalne. Pod koniec trasy byliśmy całkowicie wyczerpani.
Muzyk podkreślił, że Radiohead nie chcą ograniczać swojego zaangażowania podczas występów tylko po to, by móc zagrać więcej koncertów:
Publiczność daje nam ogrom emocji, a my oddajemy jej dokładnie to samo. Gdybyśmy chcieli grać więcej koncertów, musielibyśmy dawać z siebie mniej podczas każdego z nich. A na to po prostu nie chcemy się zgodzić.
O’Brien przypomniał również swoją wcześniejszą rozmowę z magazynem „Rolling Stone”, w której zdradził, że zespół planuje powrót na scenę w 2027 roku. Muzycy chcą jednak koncertować w zupełnie innym rytmie niż kiedyś:
Planujemy grać co roku na innym kontynencie i ograniczyć się do około 20 koncertów. Chcemy dawać z siebie wszystko każdego wieczoru. Nigdy nie chcemy dojść do momentu, w którym koncert staje się rutyną albo graniem na resztkach sił. Musimy być w stanie dawać z siebie sto procent. Poza tym nie jesteśmy już najmłodsi.
Radiohead wrócili na scenę w 2025 roku, dając pierwsze koncerty od 2018 roku. Europejska trasa obejmowała 20 występów. Na razie fani nie powinni jednak liczyć na nowy album zespołu. O’Brien przyznał w niedawnej rozmowie z NME, że muzycy nie rozpoczęli nawet rozmów na temat następcy wydanej w 2016 roku płyty „A Moon Shaped Pool”.
Zanim Radiohead wrócą do koncertowania, Ed O’Brien skupi się na działalności solowej. W październiku gitarzysta rozpocznie europejską trasę promującą album „Blue Morpho”, który ukazał się w maju. To jego drugi solowy album i jednocześnie pierwszy wydany pod własnym nazwiskiem, a nie pod pseudonimem EOB.

