Legendarny producent przyznał, że sam korzysta z AI podczas pracy nad muzyką i nie uważa, by technologia stanowiła zagrożenie dla artystów. Wręcz przeciwnie – jego zdaniem jest to kolejne narzędzie, które może pomóc w procesie twórczym.
Dre poruszył temat w najnowszym wywiadzie dla „The New York Times”, którego udzielił wspólnie ze swoim wieloletnim partnerem biznesowym Jimmym Iovinem. Producent porównał obecne obawy związane ze sztuczną inteligencją do reakcji, jakie w przeszłości wywoływały automaty perkusyjne i syntezatory:
Kilka dni temu rozmawiałem z kilkoma osobami, które były przeciwne AI. Pomyślałem wtedy: brzmicie jak ludzie, którzy sprzeciwiali się automatom perkusyjnym, kiedy się pojawiły. Albo syntezatorom. AI to po prostu nowe narzędzie kreatywności. Niektórzy boją się uczyć nowych rzeczy.
Producent nie ukrywa, że sam postanowił sprawdzić możliwości tej technologii:
Korzystam z AI. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, co jeszcze można dzięki niej zrobić.
Dopytywany o to, w jaki sposób wykorzystuje sztuczną inteligencję podczas pracy nad muzyką, wyjaśnił, że traktuje ją jako narzędzie do eksperymentowania:
Używam jej, żeby zobaczyć, co zrobi z tym, co właśnie stworzyłem.
Dr. Dre nie zgadza się również z opinią, że AI stanowi zagrożenie dla muzyków:
Myślę, że jedynymi osobami, które postrzegają ją jako zagrożenie, są ludzie mający problemy z tworzeniem.
Podobne stanowisko zajął Jimmy Iovine:
Jestem zdecydowanym zwolennikiem wykorzystywania AI przy tworzeniu muzyki. Nie widzę w tym żadnych wad. Oczywiście powstanie też kiepska muzyka. Ale kiepska muzyka istnieje już teraz. Kiedy utalentowani ludzie dostają do ręki AI, mogą dzięki niej tworzyć jeszcze lepsze nagrania.
Iovine zwrócił również uwagę na to, że Dr. Dre nie jest jedynym znanym producentem eksperymentującym z AI:
Timbaland też z niej korzysta. To kolejny genialny producent. Zresztą jest wielu producentów, którzy używają AI, ale nie mówią o tym publicznie.
Dr. Dre w ostatnich latach koncentrował się przede wszystkim na pracy producenckiej. W 2024 roku wyprodukował album „Missionary” Snoop Dogga, będący kontynuacją jego debiutanckiej płyty „Doggystyle” z 1993 roku. Sam przyznał jednak, że nie słucha zbyt dużo współczesnego hip-hopu, a większość nowych nagrań, które trafiają do jego uszu, nie robi na nim większego wrażenia.

