Justin Timberlake wspomina, że wytwórnia płytowa nie wierzyła w sukces jego przeboju „SexyBack”.
W 2006 roku piosenka dotarła na szczyt list przebojów w ośmiu krajach, w tym w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii. Zanim jednak trafiła do słuchaczy, spotkała się ze sceptyczną reakcją przedstawicieli wytwórni. Nie przekonywało ich ani nietypowe brzmienie utworu, ani przetworzony wokal Timberlake’a.
W programie „Re-Rank” serwisu Complex wokalista opowiedział o pracy nad piosenką, którą napisał i wyprodukował wspólnie z Timbalandem. Jak przyznał, utwór powstał bardzo szybko. Obaj muzycy chcieli stworzyć coś nowego i na nowo zdefiniować brzmienie muzyki tanecznej:
Ta piosenka nie ma żadnego sensu, a jednocześnie ma go w sobie mnóstwo. Kiedy ludzie usłyszeli ten utwór po raz pierwszy, nie chciałem, żeby wiedzieli, że to ja śpiewam. Chciałem, żeby mój głos brzmiał niemal androgynicznie. Dzięki temu każdy, kto śpiewał tę piosenkę, mógł się z nią utożsamić i poczuć, jakby to on był jej wykonawcą.
Pomysł nie spodobał się jednak przedstawicielom wytwórni:
Kiedy przyniosłem im ten utwór, powiedzieli: „To się nie sprawdzi. Nie brzmisz jak ty. To jest zbyt szybkie. W radiu nie ma teraz żadnej piosenki w tempie 118 BPM”.
Timberlake nie zamierzał jednak zmieniać koncepcji:
Każdy powód, dla którego twierdzili, że to się nie uda, był dla mnie argumentem przemawiającym za tym, że właśnie się uda. To było dla mnie doświadczenie, które nauczyło mnie ufać własnej intuicji i odważnie robić coś zupełnie innego. W pewnym sensie ta piosenka wszystko zmieniła.
Podczas rozmowy artysta zdradził również, że obecnie pracuje nad nową muzyką z Quavo, Pharrellem Williamsem i swoim wieloletnim współpracownikiem Timbalandem. Nawiązał przy tym do zdjęcia, na którym widziano go na łodzi z Quavo i Pharrellem.
