Kolejna legenda ciężkiego grania żegna się ze sceną. Tym razem jest to działanie wymuszone przez stan zdrowia.
Godflesh to jedna z największych legend industrialnego metalu. Zespół, na którym wychowało się pokolenie fanów ciężkich, schizofrenicznych brzmień i inspiracja dla całej industrialnej sceny.
Niestety, zespołu nie zobaczymy już na żywo. Wokalista i gitarzysta Justin Broadrick poinformował, że przeszedł operację, która uniemożliwia mu dalsze koncertowanie. Justin na Instagramie napisał:
Miałem ogromną przepuklinę i trzeba było dokonać sześciocalowego rozcięcia mojego krocza. Mam bardzo słabe mięśnie podbrzusza, co niestety w wieku 57 lat się nie poprawi. Gdybym dalej występował i krzyczał, jak to robię w Godflesh, ryzykowałbym kolejne przepukliny i całkowite zniszczenie ściany jamy brzusznej. Czasy koncertów Godflesh zakończyły się w dniu mojej operacji, jak to stwierdził mój chirurg.
Justin powiedział, że będzie mógł występować z innymi projektami, które nie są tak fizycznie wymagające, ale cały proces rekonwalescencji potrwa sześć miesięcy. Tym samym pod znakiem zapytania staje koncert JK Flesh, który miał się odbyć w Warszawie 25 kwietnia.
Justin dodał też, że nowy album Godflesh ma ukazać się jeszcze w tym roku.

