Michael Stipe, lider legendarnego zespołu R.E.M., zasugerował, że to Billie Eilish mogłaby zagrać jego młodszą wersję w ewentualnym filmie biograficznym o grupie.
Pomysł padł podczas jego wizyty w programie „The Late Show With Stephen Colbert”. Temat biografii R.E.M. pojawił się w rozmowie w kontekście rosnącej popularności filmów o muzykach. Stephen Colbert zażartował, że brodatego Stipe’a mógłby zagrać David Cross, a następnie razem zaczęli zastanawiać się, kto mógłby wcielić się w młodszą wersję artysty:
Może Billie Eilish mogłaby to zrobić.
Colbert zgodził się z muzykiem, komentując, że oboje mają takie same niebieskie oczy.
Muzyk został też zapytany, czy kiedykolwiek spotkał Billie Eilish. Opowiedział krótką historię z Nowego Jorku:
Kiedyś przytrzymała mi drzwi w restauracji na Manhattanie. Była niesamowicie uprzejma i miła, ale nie wiedziałem, kim jest, dopóki nie odeszła kawałek dalej.
Podczas programu Stipe mówił także o swojej nowej muzyce. Próbując opisać brzmienie nadchodzącego albumu, użył nietypowego porównania:
Jedna z piosenek brzmi jak drzewo, które po raz pierwszy słyszy samo siebie. To bardzo dziwna sytuacja. Mój znajomy nagrał drzewo w moim ogrodzie w Georgii i odtworzył ten dźwięk temu drzewu. Brzmi to trochę jak Daft Punk, ale dorzucam do tego szantę.
Michael Stipe od kilku lat pracuje nad swoim pierwszym pełnym albumem solowym. Niedawno przyznał, że proces trwał dłużej, niż pierwotnie zakładał. Płyta ma ukazać się jeszcze w 2026 roku.
W ostatnich latach artysta publikował pojedyncze utwory, takie jak „Your Capricious Soul” z 2019 roku czy „Drive To The Ocean” z 2020 roku. W tym samym roku nagrał też „No Time For Love Like Now” z projektem Big Red Machine Aarona Dessnera.
