Meryl Streep wcieli się w Joni Mitchell w nadchodzącym filmie biograficznym reżyserowanym przez Camerona Crowe’a.
Informację podał legendarny producent muzyczny Clive Davis podczas przyjęcia przed tegoroczną galą Grammy. Doniesienia potwierdził magazyn „Rolling Stone”.
O udziale wielokrotnej laureatki Oscara w tym projekcie spekulowano od dłuższego czasu. Film znajduje się w fazie rozwoju od kilku lat, jednak szczegóły na jego temat pozostawały dotąd tajemnicą. W ubiegłym roku pojawiły się informacje, że w produkcji może wystąpić także Anya Taylor-Joy. Aktorka miałaby zagrać młodszą wersję Joni Mitchell. Na ten moment nie jest to informacja potwierdzona.
Cameron Crowe, twórca kultowego filmu muzycznego „U progu sławy”, mówił już w 2023 roku, że projekt jest w toku i wyrażał nadzieję, że film trafi do kin pod koniec 2025 roku. Do premiery w tym terminie jednak nie doszło.
Reżyser podkreślał, że nie będzie to klasyczna biografia. W rozmowie z „Ultimate Classic Rock” wyjaśniał:
To jest życie Joni, nieopowiedziane przez czyjś pryzmat. To jest opowieść przez jej pryzmat. To bohaterowie, którzy wpłynęli na jej życie – ci, których znacie, i wielu, których nie znacie.
W ostatnich latach w mediach społecznościowych pojawiało się także silne poparcie fanów dla Amandy Seyfried jako potencjalnej odtwórczyni Joni Mitchell. Spekulacje nasiliły się po jej występie w programie „The Tonight Show Starring Jimmy Fallon”, gdzie zaśpiewała utwór „California” z 1971 roku. Aktorka szybko jednak zdementowała, jakoby miało to jakikolwiek związek z filmem.
Sama Joni Mitchell od lat bardzo ostrożnie podchodzi do ekranowych opowieści o swoim życiu. W 2014 roku artystka zablokowała planowany film biograficzny z udziałem Taylor Swift. Wówczas przyznała, że młoda piosenkarka nie zna jej muzyki.

