Mike Portnoy ocenił powrót zespołu Rush oraz grę nowej perkusistki, Aniki Nilles. Co go najbardziej wzruszyło?
7 czerwca w Los Angeles wystartowała pierwsza od 11 lat trasa koncertowa Rush. Jest to zarazem pierwsza trasa od śmierci perkusisty Neila Pearta w 2020 roku. Z Rush na bębnach gra Anika Nilles.
Fani Rush oglądali koncert także w streamingu. Jednym z nich był Mike Portnoy z Dream Theater. Perkusista w swoich mediach społecznościowych opublikował post, w którym napisał:
To była magia! Setlista była idealna. Anika dała z siebie wszystko. Zagrała wszystkie wielkie partie Neila z wielkim uśmiechem na twarzy. Idealnie pasuje na to miejsce. Hołdy dla Neila podczas koncertu były taktowne i emocjonalne (przyznaję, że kilka razy płakałem). Produkcja była niesamowita. A najbardziej mnie cieszy, że Geddy i Alex znowu mogą to robić. To właściwy hołd dla Neila i uhonorowanie dorobku zespołu. Geddy i Alex na to zasługują. Fani też.
Rush zagrał długi set złożony z 24 utworów. Obok takich słynnych kompozycji, jak „Tom Sawyer” czy „The Spirit Of Radio”, nie zabrakło fragmentu suity „2112”.
Rush będzie kontynuował trasę koncertową po Ameryce, a w 2027 roku przyjedzie do Europy. W ramach europejskiej trasy Rush zagra po raz pierwszy w Polsce: 27 marca wystąpi w krakowskiej Tauron Arenie.
