Nie żyje Peabo Bryson. Legendarny wokalista R&B, znany między innymi z wykonania disneyowskich przebojów „Beauty And The Beast” i „A Whole New World”, zmarł 2 czerwca w wieku 75 lat.
Informację o śmierci artysty przekazała jego rodzina. Jak podaje BBC News, nie ujawniono oficjalnej przyczyny zgonu. Wiadomo jednak, że w weekend poprzedzający śmierć Bryson przeszedł udar mózgu i pozostawał pod opieką lekarzy. Bliscy przekazali, że odszedł otoczony przez rodzinę.
Peabo Bryson był jednym z najbardziej rozpoznawalnych wokalistów R&B swojego pokolenia. Międzynarodową popularność przyniosły mu przede wszystkim nagrania stworzone dla Disneya. W 1992 roku zdobył nagrodę Grammy razem z Céline Dion za duet „Beauty And The Beast”, czyli piosenkę tytułową animacji „Piękna i Bestia” z 1991 roku. Rok później sięgnął po kolejną statuetkę Grammy za utwór „A Whole New World” z filmu „Aladyn”, nagrany wspólnie z Reginą Belle.
Choć dla wielu fanów pozostanie przede wszystkim głosem disneyowskich klasyków, Bryson odnosił sukcesy także poza światem filmowej muzyki. Jego albumy „Reaching For The Sky” i „Crosswinds”, wydane w 1978 roku, uzyskały status złotych płyt. Dużą popularność zdobył również duet „Tonight, I Celebrate My Love” nagrany z Robertą Flack. Utwór dotarł do drugiego miejsca brytyjskiej listy przebojów.
W trakcie swojej kariery Bryson otrzymał jeszcze sześć kolejnych nominacji do nagrody Grammy. W 1993 roku był również nominowany do nagrody Emmy w kategorii najlepsza oryginalna piosenka.
Peabo Bryson pozostawił żonę Tanyę Bonaface Bryson, dzieci Roberta i Lindę oraz trójkę wnuków.
Dla Céline Dion był to przełomowy moment kariery. „Beauty And The Beast” stało się jej pierwszym singlem, który trafił do pierwszej dziesiątki list przebojów zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w Stanach Zjednoczonych. Po śmierci Brysona kanadyjska gwiazda opublikowała poruszające wspomnienie w mediach społecznościowych:
Pękło mi serce, gdy usłyszałam, że dziś straciliśmy Peabo Brysona. Jego niezwykły głos i dobroć ucieleśniały całe piękno muzyki i występów na żywo. Był dla mnie wspaniały i niezwykle hojny wszystkie te lata temu, gdy nagrywaliśmy „Beauty And The Beast”. Dzięki niemu czułam się bardzo swobodnie, bo dopiero uczyłam się śpiewać po angielsku. Na zawsze pozostanie dla mnie symbolem radości, jaką muzyka wniosła do mojego życia. Będzie nam bardzo brakowało jego głosu i talentu.
