Dlaczego jak dotąd nie doszło do współpracy Opeth z jednym z najsłynniejszych perkusistów świata?
Opeth to jeden z najsłynniejszych progresywnometalowych zespołów świata. Natomiast Mike Portnoy to jeden z najsłynniejszych progresywnych perkusistów świata. Mike przyjaźni się z Opeth i nawet był pomysł, żeby coś razem nagrali. Dlaczego nie wyszło?
W wywiadzie dla zachodniego „Metal Hammera” Mikael Akerfeldt przyznaje:
Uwielbiam Mike’a, ale kiedyś rozmawialiśmy o tym i zapytałem go, co by chciał z nami nagrać. Od odpowiedział, że coś ciężkiego. W tamtym czasie wolałem nagrywać rzeczy, które nie były ciężkie. Nie mogliśmy się dogadać. Przynajmniej wtedy. Nie chciałbym tego robić, jeśli nie miałoby to muzycznego sensu. Wolałbym, żeby to było coś więcej niż „niech to będzie ciężkie”. Mike jest wspaniałym gościem. Nigdy z nim nie pracowałem, ale domyślam się, że w studiu jest alfą. Gdybyśmy mieli rozbieżne zdanie, którą drogę byśmy wybrali? Praca z kimś może być ryzykowna, jeśli się przyjaźnicie.
Opeth w swojej 30-letniej karierze sięgał po różne style i gatunki. W początkowym okresie grał progresywny death metal z licznymi odniesieniami do klasycznego rocka progresywnego. Od płyty „Heritage” z 2011 poszedł w stronę brzmień lat 70., ale na płycie „The Last Will And Testament” w jego twórczości wróciły elementy metalowe.
Niedawno Mikael Akerfeldt stwierdził też, że muzyka progresywna, szczególnie rockowa i metalowa, stała się nieco regresywna.

