Phil Collins potwierdził, że nie wystąpi podczas tegorocznej ceremonii Rock and Roll Hall of Fame, mimo że zostanie wprowadzony do galerii sław jako artysta solowy. Ale większe zaskoczenie wywołała jego inna wypowiedź!
Muzyk był już wcześniej honorowany jako członek Genesis, jednak tym razem doceniono jego solową karierę. W rozmowie z BBC Breakfast Collins przyznał, że organizatorzy pytali go o możliwość występu, ale odmówił ze względu na stan zdrowia.
Nie bardzo widzę, żeby to się wydarzyło. Jestem teraz zdrowszy niż od dłuższego czasu, ale żeby zrobić coś takiego, trzeba być w koncertowej formie. Musiałbym ćwiczyć, przygotowywać głos, a jeśli długo się nie śpiewało, to mogłoby się to źle skończyć. Wolę tego nie robić.
– wyjaśnił artysta.
Jednocześnie Collins nie zamknął całkowicie drzwi do ewentualnego powrotu na scenę.
Czy jeszcze kiedyś wystąpię? Rozważam to. Cały czas powtarzam sobie, że powinienem wrócić do mojego studia w domu.
– dodał.
Muzyk zdradził również, że ma sporo materiału na potencjalnie nową muzykę, w tym zapisane pomysły tekstów i kilka ukończonych utworów.
Phil Collins od lat zmaga się z poważnymi problemami neurologicznymi i ortopedycznymi, a jego stan wymaga całodobowej opieki pielęgniarskiej. Artysta cierpi na uszkodzenie kręgów szyjnych, które doprowadziło do utraty czucia oraz tzw. opadającej stopy, uniemożliwiając mu samodzielne poruszanie się i grę na perkusji.

