Robbie Williams udzielił szczerego i obszernego wywiadu w programie „The Scott Mills Breakfast Show” na antenie BBC Radio 2. Artysta opowiedział o swojej nieustającej ambicji, skomplikowanej relacji ze sławą oraz o przyczynie, dla której zrezygnował z kariery w USA.
Nowa płyta artysty, „Britpop” ukaże się 6 lutego. Jeśli trafi na pierwsze miejsce brytyjskiej listy sprzedaży, Robbie Williams pobije rekord The Beatles i zostanie artystą z największą liczbą albumów numer jeden w Wielkiej Brytanii:
Chcę tego bardziej niż czegokolwiek innego w mojej karierze w tym momencie. Poza moją rodziną to najważniejsza rzecz na świecie.
Muzyk wyjaśnił także znaczenie tytułu nowego wydawnictwa. Odwołując się do estetyki i ducha lat 90 powiedział:
Nazywa się „Britpop”, bo jestem Brytyjczykiem i robię pop… jest 1997 rok, zróbmy to jeszcze raz.
W rozmowie pojawił się również temat jego niepełnego sukcesu w Stanach Zjednoczonych, o który niedawno publicznie pytał Jon Bon Jovi. Robbie Williams przyznał, że brak „przebicia się” w Ameryce był świadomą decyzją, podjętą dla własnego przetrwania. W czasie pierwszej próby kariery w USA zmagał się z uzależnieniem, a globalna sława była dla niego przytłaczająca. Jak dodał, anonimowość w Los Angeles pozwalała mu normalnie żyć:
Wybrałem bycie Bruce’em Waynem w Los Angeles i Batmanem wszędzie indziej. Nie sądzę, żebym dziś tu był, gdybym tego nie zrobił.
Mimo ogromnego dorobku Robbie Williams nie zamierza zwalniać tempa. W rozmowie wyznał, że ma gotowych pięć kolejnych albumów.
Artysta odniósł się także do Take That. Choć powrót do zespołu nie jest obecnie w jego planach, mówił z sympatią o trasie „Circus”, która przed laty ponownie go „oczarowała” i skłoniła do powrotu do grupy.

