Sam Smith jeszcze nie wydał swojego nowego albumu, a już pracuje nad kolejnym. Wokalista zdradził, że rozpoczął prace nad szóstą płytą, która ma być znacznie bardziej elektroniczna i taneczna niż nadchodzące „Hazel Eyes”.
„Hazel Eyes” ukaże się 21 sierpnia i będzie piątym albumem studyjnym Sama Smitha. W podcaście „The New Yorker Radio Hour” artysta ujawnił, że prace nad kolejnym materiałem już się rozpoczęły. Na razie nie wiadomo, jaki będzie jego tytuł ani kiedy trafi do słuchaczy.
Kolejny album ma być zupełnie inny od „Hazel Eyes”. Smith wyjaśnił, że przy najnowszej płycie korzystał z udziału muzyków, którzy w studiu na żywo nagrywali partie wokalne i instrumentalne. Przy kolejnym krążku postawił jednak na elektronikę i bardziej eksperymentalne brzmienia:
To bardziej elektroniczna i intensywna muzyka. Po prostu tworzę różne dziwne dźwięki, krzyczę do mikrofonu i daję sobie wolność. Czasami te dzikie krzyki i dziwne dźwięki zamieniają się w rzeczy, których nigdy byście sobie nie wyobrażali.
Album ma czerpać z jego miłości do tańca oraz intensywnych, hiperpopowych i elektronicznych brzmień. To kierunek, który wokalista zna już częściowo z utworu „Unholy”, nagranego w 2022 roku z Kim Petras. Piosenka dotarła na pierwsze miejsce listy Billboard Hot 100, stając się najwyżej notowanym utworem w karierach obojga artystów.
Elektroniczne oblicze nowej płyty będzie jednak tylko jedną stroną projektu. Podobnie jak „Hazel Eyes”, album będzie opowiadał o miłości i związku Smitha z narzeczonym, projektantem mody Christianem Cowanem. Tym razem temat ma zostać przedstawiony w znacznie bardziej zadziorny i zabawny sposób:
Naprawdę mam ochotę potrząsnąć tyłkiem i uchwycić to, jak czuję się w moim związku. Mam przecież 34 lata, kocham tańczyć, jestem wolną osobą i wciąż czuję inspirację. Pociągają mnie intensywne, hiperpopowe i elektroniczne brzmienia. I właśnie to też robię.
Ostatnim albumem artysty jest wydany w 2023 roku „Gloria”.
