Spór o muzykę w filmie Melanii Trump. Producent odpowiada gitarzyście Radiohead

/ 25 lutego, 2026

Marc Beckman, producent filmu „Melania”, stanowczo odpowiedział na prośbę Jonny’ego Greenwooda z Radiohead. Muzyk apelował o usunięcie jego kompozycji z dokumentu o Pierwszej Damie USA.


Greenwood i reżyser „Nici widmo”, Paul Thomas Anderson, wcześniej zażądali usunięcia utworu, twierdząc, że wykorzystanie muzyki bez konsultacji z nimi jest naruszeniem umowy kompozytorskiej. W ich oświadczeniu czytamy:

Jonny Greenwood nie jest właścicielem praw autorskich do ścieżki dźwiękowej „Nici widmo”, ale zgodnie z jego umową kompozytorską studio powinno było go poinformować o użyciu muzyki w innym filmie. Ponieważ tak się nie stało, Greenwood i Paul Thomas Anderson poprosili o usunięcie utworu z dokumentu „Melania”.

Marc Beckman, producent filmu, odpowiedział na te żądania w najnowszej rozmowie z „Breitbart News”. Nazwał twierdzenia muzyka „absurdalnymi” i „jawnie kłamliwymi”. W wywiadzie podkreślił, że wykorzystana muzyka pozostanie w filmie. Dodał, że problem Greenwooda dotyczy głównie studia filmowego, które nie poinformowało go o ponownym użyciu muzyki:

To zabawne, bo Radiohead to jeden z moich ulubionych zespołów wszech czasów. Fakt, że publicznie się od nas dystansują, to po prostu część niefortunnych czasów, w których żyjemy.

Producent zapewnił również, że ma pewność, że użycie utworu było legalne:

Oczywiście, mam wykształcenie prawnicze. Współpracujemy z najlepszymi prawnikami, w końcu to Melania Trump. Wydaliśmy na muzykę ogromne pieniądze i cieszymy się, że utwór jest w filmie. Jeśli próbują się od nas dystansować z powodów politycznych, to po prostu niefortunne. Ale nadal jestem fanem i codziennie słucham ich muzyki.

Na pytanie, czy rozważyłby usunięcie muzyki Greenwooda w geście dobrej woli, odpowiedział:

Nie, oczywiście, że nie. Niech zadzwoni, jeśli chce porozmawiać. Ale ten utwór zostanie w filmie na zawsze, niezależnie od sposobu dystrybucji.

Film „Melania”, wyreżyserowany przez Bretta Ratnera, pokazuje 20-dniowy okres przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa na drugą kadencję w styczniu ubiegłego roku. Mimo początkowego dużego zainteresowania widzów, krytycy nie ocenili filmu zbyt dobrze.

KOMENTARZE

Przeczytaj także