Steve Harris broni albumu Iron Maiden: To naprawdę mocna płyta

/ 2 sierpnia, 2026

Czy ten album Iron Maiden zasługuje na krytykę? Basista broni płyty, która nie spotkała się z dobrym przyjęciem.


Wydany w 1990 roku album „No Prayer For The Dying” był odskocznią Iron Maiden, od kierunku, w którym podążał na poprzednich płytach. Zamiast rozbudowanych, progresywnych kompozycji, fani dostali krótkie i surowe numery o szorstkim, nieco garażowym brzmieniu. Z tego powodu album ten spotkał się z krytyką. A jak po latach ocenia go Steve Harris?

Basista Iron Maiden w wywiadzie dla zachodniego „Metal Hammera” broni tej płyty mówiąc:

Myślę, że to naprawdę mocny album. W tamtym czasie byliśmy już tak popularni i graliśmy tak wielkie koncerty, że próbowaliśmy trochę wrócić do podstaw. Jeśli mam być całkowicie szczery, myślę, że płyta była lekko inspirowana solowym albumem Bruce’a, Tattooed Millionaire, na którym starał się wrócić do korzeni. Jest tam kilka utworów, w których śpiewa nieco szorstko. Myślałem, że mógłbym napisać coś, co mógłby zaśpiewać z tą szorstką manierą. Chcieliśmy, żeby brzmiał jak album koncertowy, dlatego wynajęliśmy mobilne studio Rolling Stones, żeby nagrać na żywo w stodole. Prawdopodobnie powinniśmy byli dodać odgłosy publiczności, bo brzmiałoby to bardziej jak prawdziwy album koncertowy – zrobiliśmy ta z teledyskiem do Tailgunner, co dało potężny efekt. Utwór „Mother Russia” został ostro skrytykowany, ale ostatnio go posłuchałem i pomyślałem: „To jest naprawdę dobre”. Chciałem uzyskać klimat w stylu Siergieja Prokofiewa, co moim zdaniem mi się udało, ale nie spodobało się krytyce.

A jak ten album ocenia perkusista Iron Maiden, Nicko McBrain? Nicko niedawno ułożył swoją listę albumów Iron Maiden od najlepszego do najgorszego. Sprawdź, na którym miejscu uplasował „No Prayer For The Dying”.

KOMENTARZE

Przeczytaj także