Obecna trasa koncertowa System Of A Down była pierwszą ich trasą po Europie od 2017 roku, a dwa wyprzedane koncerty na stadionie PGE Narodowy zakończyły ją z wielkim przytupem.
Pierwszy z koncertów System Of A Down przypadł na 51. urodziny Darona Malakiana. Serj Tankian w pewnym momencie zaintonował Happy Birthday, co zostało podchwycone przez publiczność, która też zaczęła rzucać kolorowymi balonikami. Zrobili to samo, co w 2017 roku – zauważył Shavo, wspominając akcję fanów z koncertu w Krakowie. Urodzinowa atmosfera udzieliła się Daronowi, który zaczął wzruszająco opowiadać o miłości do kolegów z System Of A Down. Kocham System Of A Down – podsumował. Serdeczne uczucia można było też zaobserwować pod koniec, gdy Daron z Serjem wykonali akustycznie Roulette, po czym padli sobie w objęcia.
Cofnijmy się jednak do początku. Aktualna trasa koncertowa jest mocno hype’owana przez fanów w mediach społecznościowych i nie ma się czemu dziwić. Ostatni raz w Europie widzieliśmy ich w dziewięć lat temu, przez ten czas dorosła kolejna rzesza fanów, dla których ten koncert był wydarzeniem życia. Gdy o 21.00 Daron Malakian zaintonował Soldier Side – Intro, po którym cały zespół odpalił B.Y.O.B. na Narodowym stało się coś, co jednak nieczęsto się ogląda na aż tak masowych imprezach – publiczność pogowała, skakała i śpiewała wszystkie teksty. Ten chór głosów w Aerials momentami przyćmiewał sam zespół, który – niespodzianka? – był nagłośniony całkiem nieźle. Emocje rosły choćby w tych przedłużających się pauzach Prison Song, kotłowało się na płycie przy Needles, a przy Bounce rozgorzało się prawdziwe „pogo, pogo, pogo”. Skakały nawet trybuny.
Moment, na który wszyscy czekali nastąpił w drugiej godzinie koncertu. Potężny Chop Suey! wybrzmiał z taką mocą 50 tysięcy gardeł, z jaką chyba rzadko coś na stadionach wybrzmiewa. Wielu fanów wstając rano nuciło sobie „wake up!” (co uwieczniali na instagramowych rolkach), by wieczorem móc na całe gardło śpiewać „I cry when angels deserve to die”. Potem na ostudzenie ballady Lonely Day i Lost in Hollywood – zamiast skakania, latarki i machanie rękami, ale teksty śpiewane od początku do końca. Potem powrót do debiutanckiej płyty i Spiders, po którym Daron nam musiał wypomnieć: Gdy to zagraliśmy pierwszy raz w Polsce zostaliśmy obrzuceni bajglami, monetami i innymi przedmiotami. Od tamtej pory przeszliśmy długą drogę, niektórych z was nie było nawet na świecie. To prawda, zarówno System Of A Down, jak i polscy fani metalu od 1998 roku pokonali długą drogę. Potem sobie jeszcze zanucił piosenkę o swoim fiucie (To są moje urodziny i mogę śpiewać, co chcę) – to oczywiście wstęp do Cigaro. A na koniec Toxicity i Sugar – przy tym ostatnim naliczyłem około tuzina mniejszych i większych circle pitów na płycie. Trybuny dosłownie drżały w posadach. To nie hiperbola. Tak na polskich fanów działa System Of A Down.
19 lipca odbył się drugi z dwóch koncertów System Of A Down na PGE Narodowy, który zakończył europejską trasę. Kiedy ich zobaczymy znowu?
Organizatorem koncertu był Live Nation.
Poniżej galeria z 18 lipca.

