Los kultowego polskiego albumu zawisł na włosku. A wszystko poszło o okładkę, która budziła kontrowersje.
W 1991 roku ukazał się drugi album zespołu Big Cyc zatytułowany „Nie wierzcie elektrykom”. Dziś to kultowa płyta polskiego rocka, parodiująca różne gatunki muzyczne, a także przedstawiająca satyrę na współczesne polskie realia.
Na okładce płyty znalazła się karykatura ówczesnego prezydenta RP, Lecha Wałęsy ze znaczkiem Playboya w klapie. W wywiadzie dla „Teraz Rocka” przeprowadzonym przez Łukasza Wewióra, Dżej Dżej wspomina, że okładka wzbudziła duże kontrowersje w wytwórni:
Wydawca, Polskie Nagrania, z początku się postawił. Albo tytuł Nie wierzcie elektrykom bez Wałęsy, albo Wałęsa bez tytułu Nie wierzcie elektrykom. My się uparliśmy, negocjacje trwały ponad dwa tygodnie. Ludzie się bali, że ktoś będzie miał kłopoty, straci pracę, będą wyciągane konsekwencje – to było myślenie z innej epoki. A przecież to już była Polska wolna. Ta wolność była dzika, ale jednak była i nie była niczym skrępowana, co było wspaniałe po latach zniewolenia komuną. Okładka, której autorem jest nasz kolega, Paulus, jest też historyczną ciekawostką, bo wtedy „Playboya” u nas jeszcze nie było, a dziś już nie ma. Ostatecznie nikt nie poszedł do więzienia. Zresztą płyta ponoć dotarła do samego Lecha Wałęsy, który przyjął ją ze spokojem. W tamtym czasie miał ważniejsze sprawy na głowie niż wojowanie z Big Cycem. Poza tym to nie była mocna krytyka Wałęsy, tylko satyra z przymrużeniem oka.
Album „Nie wierzcie elektrykom” doczekał się wznowienia na płycie winylowej, o którym przeczytacie w sierpniowym numerze „Teraz Rocka”, który do sprzedaży ogólnej trafi w najbliższą środę, 29 lipca, ale już teraz możecie zamawiać je na naszej stronie!
SIERPNIOWY„TERAZ ROCK” – KUP TERAZ w E-SKLEPIE

