Trzy legendy na jednej scenie: Savatage, Nevermore i Armored Saint [GALERIA]

/ 12 sierpnia, 2026
fot. Robert Filipowski

11 sierpnia w warszawskiej Progresji zagrały trzy legendy metalu: Savatage, Nevermore i Armored Saint.


To był jeden z tych koncertów, na których każdy z zespołów mógł być główną gwiazdą. Nic dziwnego, że do Progresji przybyły tłumy.

Armored Saint zaprezentował się tuż po wydaniu albumu „Emotion Factory Reset” ale setlista była rozłożona po równo między nagrania nowsze i starsze. John Bush prezentował znakomitą formę, pełen wigoru i pozytywnej energii. Gitarzyści z kolei mieli w sobie sporo tego luzu z lat 80., szczególnie Jeff Duncan, który chętnie pozował grając solówki.

Myślałem, że Nevermore już nigdy nie zobaczę. Po rozpadzie zespołu w 2011 roku, a szczególnie po śmierci Warrela Dane’a sześć lat później wydawało się, że to temat zamknięty. A jednak grupa wróciła w nowym składzie, a nowy frontman Berzan Önen przekonująco wypada w klasycznym repertuarze. Ciekawe, jak zabrzmi nowy materiał?

Savatage obecny jest na scenie już od ponad czterech dekad i jego onieśmielający dorobek doczekał się solidnej prezentacji na żywo. Choć grupa już od ćwierć wieku nie wydała nowego albumu, na dwie godziny koncertu złożyły się najważniejsze dokonania z takich albumów jak „Edge Of Thorns”, „Handful Of Rain” czy „Dead Winter Dead”. Poszerzony skład – z dwoma klawiszowcami, co w metalu jest ewenementem – sprawił, że wypełniona po brzegi Progresja była świadkiem wybitnych metalowych doznań.

Poniżej galeria z warszawskiego koncertu.

Armored Saint

Nevermore

Savatage

KOMENTARZE

Przeczytaj także