Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 roku, Slayer wydał „God Hates Us All”. Dziewiąty album studyjny zespołu do dziś pozostaje jedną z najbardziej kontrowersyjnych pozycji w jego dyskografii – zarówno ze względu na muzykę, jak i okoliczności premiery.
Płyta była próbą kolejnego odejścia od klasycznego thrashowego schematu. Slayer kontynuował eksperymenty rozpoczęte na „Diabolus in Musica”, sięgając po cięższe, bardziej groove’owe rozwiązania, a nawet nu-metalowe wpływy. Kerry King pisał teksty o religii, morderstwach, zemście i utracie kontroli, starając się odejść od typowych dla wcześniejszych płyt zespołu satanistycznych motywów.
Największe zamieszanie wywołała jednak okładka. Pierwotna wersja przedstawiała Biblię przebitą gwoździami ułożonymi w pentagram, pokrytą krwią. W związku z kontrowersjami i problemami z dystrybucją przygotowano alternatywną obwolutę, aby album mógł trafić do większej liczby sklepów. Co ciekawe, sam Kerry King nie był zachwycony efektem końcowym, twierdząc, że wyglądał on jak Biblia „zbezczeszczona przez siódmoklasistę”.
Do historii przeszła także data premiery. Album pierwotnie miał ukazać się 10 lipca, ale problemy z miksem, okładką i zmianą dystrybutora przesunęły premierę na 11 września 2001 roku. W efekcie „God Hates Us All” trafił do sklepów dokładnie w dniu zamachów terrorystycznych w USA, co stworzyło ponure i całkowicie przypadkowe skojarzenie z tytułem płyty.
Co najważniejsze, album od początku dzielił słuchaczy. Krytycy byli w większości przychylni – „God Hates Us All” otrzymał między innymi 80/100 w serwisie Metacritic, a „Disciple” przyniósł Slayerowi pierwszą w historii nominację do Grammy. Z drugiej strony pojawiły się głosy, że zespół nie potrafił już wymyślić siebie na nowo, a część materiału brzmiała wymuszenie i wtórnie.
„God Hates Us All” – lista utworów
- „Darkness of Christ”
- „Disciple”
- „God Send Death”
- „New Faith”
- „Cast Down”
- „Threshold”
- „Exile”
- „Seven Faces”
- „Bloodline”
- „Deviance”
- „War Zone”
- „Here Comes the Pain”
- „Payback”
Dzisiaj „God Hates Us All” można więc traktować nie tylko jako kolejny album Slayera, ale także jako jeden z najbardziej burzliwych momentów w historii zespołu – płytę, która odważnie eksperymentowała, wzbudzała kontrowersje i do tego otrzymała jedną z najbardziej niefortunnych dat premiery w historii muzyki.
