Billie Eilish zabrała głos w sprawie używania telefonów podczas koncertów. Wokalistka przyznała, że nie widzi nic złego w nagrywaniu występów przez fanów i uważa, że to naturalna część współczesnej kultury koncertowej.
Artystka opowiedziała o tym w rozmowie z NME przy okazji promocji swojego nowego filmu koncertowego 3D „Hit Me Hard and Soft: The Tour”. W produkcji widać tłumy fanów, którzy przez cały koncert trzymają telefony w dłoniach i nagrywają występ.
Billie Eilish podkreśliła, że dla młodszych pokoleń to po prostu normalny sposób przeżywania muzyki na żywo:
Po prostu tak to wygląda. Moje pokolenie i pokolenia młodsze od nas uwielbiają nagrywać różne rzeczy. Ja sama cały czas wszystko filmuję i robię zdjęcia.
Artystka dodała, że sama zachowywała się dokładnie tak samo jeszcze zanim zaczęła grać koncerty na stadionach i arenach:
Kiedy byłam młodsza i chodziłam na koncerty albo festiwale, nagrywałam dosłownie każdą minutę. Potem oglądałam wszystkie te filmiki w kółko, aż znałam na pamięć nawet dźwięki publiczności.
Billie uważa, że krytykowanie takiego zachowania nie ma sensu:
Nie powinno się tego wyśmiewać. Ważną częścią naszej kultury jest to, że wszyscy siedzimy w tych cholernych telefonach! To utrzymuje nas w kontakcie. Naprawdę!
Wokalistka przypomniała również, że to właśnie internet pozwolił jej zdobyć światową popularność. Jej kariera rozpoczęła się po viralowym sukcesie utworu „Ocean Eyes” z 2015 roku:
Nie miałabym kariery bez internetu. Nie miałabym fanów. Nie miałabym tej więzi z ludźmi bez internetu.
Przy okazji rozmowy Billie Eilish zdradziła też, że pracuje już nad nowym albumem. Krążek będzie następcą wydanego w 2024 roku „Hit Me Hard and Soft”.

