Yungblud opublikował długie oświadczenie po występie na BludFeście w Czechach.
Artysta przyznał, że od dłuższego czasu zmaga się z trudnymi emocjami, a jednocześnie odniósł się do pojawiających się w internecie oskarżeń, że jest tzw. „industry plant”, czyli artystą sztucznie wykreowanym przez branżę muzyczną.
Muzyk udostępnił na Instagramie fragment koncertu z 27 czerwca. Na nagraniu słychać, jak wzruszony zwraca się do publiczności:
Od pewnego czasu czuję się odcięty od wszystkiego. Od dawna noszę w sobie ból i sam nie potrafię powiedzieć, skąd się bierze. Ale za każdym razem, gdy patrzę na wasze twarze i spotykam wasze spojrzenia, przypominam sobie, że gdzieś naprawdę należę. Dzięki wam czuję się bezpiecznie także poza sceną i nigdy nie będę w stanie wystarczająco wam za to podziękować. Chcę, żebyście wiedzieli jedno – to jest wasza rodzina. Jeśli kiedykolwiek będziecie się bać, poczujecie się zagrożeni albo samotni, będziemy przy was. Ja na pewno będę.
Pod nagraniem Yungblud zamieścił obszerny wpis, w którym wyjaśnił, dlaczego zdecydował się pokazać tak osobisty moment:
Nie chciałem, żeby wyglądało to na nieszczere ani żeby ktoś pomyślał, że zrobiłem to dla kliknięć. Prawda jest taka, że ostatnio naprawdę sobie nie radzę. Ten moment był efektem tego, że moje ciało w końcu uwolniło emocje, które przez ostatni rok tłumiłem i których nie potrafiłem przepracować. Nie będę was okłamywał. Kiedy zszedłem ze sceny, czułem ogromną euforię. Dwadzieścia minut później, kiedy byłem sam pod prysznicem, miałem załamanie.
Yungblud zwrócił uwagę na tempo, w jakim funkcjonują dziś artyści:
Dzisiaj wszystko dzieje się w zawrotnym tempie. Jako artyści nie mamy nawet chwili, żeby zatrzymać się i przeżyć to, co właśnie się wydarzyło. Po kilku godzinach trzeba już skupiać się na kolejnych projektach i wyzwaniach. Przez ostatnie dziesięć lat nieustannie szukałem swojej drogi. Eksperymentowałem z różnymi brzmieniami, próbując zrozumieć, kim jestem jako artysta i co chcę przekazać ludziom, podczas gdy z każdej strony docierały do mnie cudze opinie i oceny.
Najbardziej bolesne są dla niego zarzuty dotyczące autentyczności:
Nienawiść i brak wiary ze strony obcych ludzi w internecie czy zgorzkniałych muzyków naprawdę mnie dotykają. Przez ostatnie dziesięć lat próbowałem tylko szerzyć miłość, budować coś, w co wierzę, i tworzyć bezpieczną przestrzeń, która jednoczy ludzi.
W przypiętym komentarzu artysta odniósł się również do artykułu magazynu „Blunt”, zatytułowanego „Yungblud nie jest produktem branży – internet po prostu nie zauważył lat ciężkiej pracy”:
To sprawiło, że poczułem się lepiej. Rozumiem, że kiedy wszystko wydaje się dziać bardzo szybko i nagle miliony ludzi dowiadują się o twoim istnieniu, łatwo uznać, że jest to sztuczne. Jesteśmy razem od prawie dziesięciu lat. Zaczynaliśmy w niewielkim klubie w Amsterdamie, który mieścił około stu osób. Dlatego tak bardzo wzruszyłem się, kiedy zobaczyłem 20 tysięcy ludzi na polu w Czechach, na festiwalu, który dwa lata temu stworzyliśmy od zera w Wielkiej Brytanii, a teraz po raz pierwszy odbył się także za granicą.
Za Yungbludem wyjątkowo intensywny rok. Artysta wydał dwuczęściowy projekt „Idols” oraz zdobył pierwszą w karierze nagrodę Grammy za koncertowe wykonanie „Changes” zespołu Black Sabbath podczas pożegnalnego koncertu Ozzy’ego Osbourne’a „Back To The Beginning”.
Artysta zorganizował także już trzecią edycję festiwalu BludFestu, która po raz pierwszy odbyła się również w Czechach. W składzie festiwalu znaleźli się m.in. Biffy Clyro, Primal Scream, Pale Waves i Palaye Royale. Podczas imprezy prowadzono także zbiórkę środków na rzecz organizacji War Child.
