Weterani amerykańskiego metalu z Corrosion Of Conformity wracają z największym wydawnictwem w swojej karierze od lat.
3 kwietnia ukaże się podwójny album „Good God / Baad Man”, który otwiera nowy rozdział po personalnych zmianach i trudnych doświadczeniach ostatnich lat.
Po śmierci perkusisty Reeda Mullina w 2020 roku oraz odejściu basisty Mike’a Deana zespół skupił się wokół duetu Pepper Keenan i Woody Weatherman. Muzycy zaszyli się w Mississippi i zaczęli pisać materiał inspirowany zarówno punkiem i hardcore’em, jak i klasycznym rockiem spod znaku ZZ Top, Motörhead czy Black Sabbath.
Efektem jest zestaw utworów, które – jak tłumaczy Keenan – naturalnie podzieliły się na dwa oblicza:
Mieliśmy tak szaloną liczbę pomysłów, że to wyglądało jak dwa różne kierunki. Wiedzieliśmy, że musimy rozdzielić to na dwa albumy. „Good God” jest cięższy i bardziej wkurzony, a „Baad Man” idzie w stronę rock’n’rollowego grania. Każdy z nich to osobny mały świat.
Do składu dołączyli perkusista Stanton Moore oraz basista Bobby „Rock” Landgraf, a część materiału powstała jako hołd dla Mullina.
Przy wielu numerach staramy się, żeby Reed był z nas dumny. To był jedyny w swoim rodzaju perkusista, więc poprzeczka była wysoko.
– dodaje Keenan.
Album promuje singiel „Gimme Some Moore” z gościnnym udziałem Ala Jourgensena z Ministry, utrzymany w surowym, młodzieńczym duchu wczesnego C.O.C.

