Billie Eilish odniosła się do plotek na temat rzekomego konfliktu ze swoim bratem i najbliższym współpracownikiem, Finneasem O’Connellem.
W wywiadzie dla magazynu „Elle” artystka stanowczo zaprzeczyła doniesieniom o kłótni.
Plotki pojawiły się, gdy wokalistka wyruszyła w trasę „Hit Me Hard and Soft Tour”, która była jej pierwszą bez udziału brata. Fani zaczęli spekulować, że między rodzeństwem doszło do rozłamu.
Eilish jasno wyjaśniła sytuację:
Finneas i ja nigdy nie mieliśmy i nigdy nie będziemy mieć konfliktu, przenigdy w naszym życiu. Nie ma na świecie niczego takiego jak relacje między rodzeństwem.
Artystka podkreśliła, że decyzja o osobnych działaniach była wspólna i dojrzewała od lat:
Byliśmy tak zajęci, że widywaliśmy się tylko tuż przed wejściem na scenę. Finneas był jak zamknięty w wieży – jak Roszpunka! Nigdy tego nie powiedział, ale czułam, że ma do zrobienia coś więcej niż bycie moim muzykiem w tle.
Mimo tej decyzji wokalistka przyznała, że brak brata był dla niej odczuwalny podczas koncertów. W nadchodzącym filmie koncertowym „Hit Me Hard and Soft: The Tour (Live in 3D)” widać, jak wzrusza się, czytając wiadomość od niego. Finneas pojawiał się też na wybranych koncertach i czasem dołączał do niej na scenie.
Film „Hit Me Hard and Soft: The Tour (Live in 3D)”, wyreżyserowany przez Jamesa Camerona trafi do kin 8 maja.

