Były lider Dead Kennedys walczy o powrót do zdrowia po udarze

/ 10 marca, 2026

Jello Biafra, pierwszy wokalista i współzałożyciel punkowego zespołu Dead Kennedys, trafił do szpitala po udarze mózgu.


W sobotę, 7 marca, 67-letni muzyk doznał udaru krwotocznego spowodowanego wysokim ciśnieniem krwi. Informacja o jego stanie zdrowia pojawiła się w serwisie Instagram za pośrednictwem wytwórni Alternative Tentacles.

Artysta opisał w mediach społecznościowych moment, w którym zorientował się, że dzieje się coś poważnego:

Wyskoczyłem z łóżka, bo musiałem iść do toalety, i nagle moja lewa noga się pode mną załamała, przez co upadłem na podłogę. Nie mogłem nawet zamortyzować upadku lewą ręką, bo ona też nie działała. Spróbowałem znowu się podnieść, ale nie mogłem. Wtedy uświadomiłem sobie: „Upadłem i nie mogę wstać!”. W tym momencie pomyślałem: „O cholera, mam udar!”.

Muzyk dodał, że czeka go teraz długa rehabilitacja:

Wciąż mam w sobie wiele dobrych rzeczy do zrobienia, ale na razie przede mną dużo pracy nad powrotem do sprawności.

Wytwórnia Alternative Tentacles przekazała, że artysta pozostaje w szpitalu, ale jego stan jest stabilny.

Kariera Biafry rozpoczęła się wraz z zespołem Dead Kennedys, który założył w 1978 roku w San Francisco. Był wokalistą grupy do jej rozpadu w 1986 roku. Później angażował się w liczne projekty muzyczne. Grał m.in. w elektropunkowym zespole The Witch Trials, współtworzył grupę Lard razem z muzykami Ministry, a także współpracował z zespołami D.O.A. oraz NoMeansNo. Jego najnowszym wydawnictwem pozostaje album „Tea Party Revenge Porn”, nagrany z zespołem Jello Biafra and the Guantanamo School of Medicine. Krążek ukazał się w 2020 roku.

Gdy Dead Kennedys reaktywowali się w 2001 roku, Biafra odrzucił propozycje powrotu do zespołu i do dziś nie bierze udziału w jego koncertach.

KOMENTARZE

Przeczytaj także