Muzyk uważa, że zespół pożegnał się ze sceną we właściwym momencie.
W środę Gene Simmons gościł w programie „The Hill with Blake Burman”, w którym opowiedział o pożegnalnej trasie KISS „End of the Road World Tour”, trwającej od 2019 do 2023 roku. Choć fani wciąż pytają KISS o kolejne występy, basista jest przekonany, że grupa zakończyła koncertowanie z klasą:
Trzeba wiedzieć, kiedy z godnością i dumą zejść ze sceny. Należy pamiętać, że KISS byli i nadal są zespołem jedynym w swoim rodzaju.
Przypomniał też, jak wymagające były występy grupy:
Na każdym koncercie musiałem pluć ogniem, latać w powietrzu i przez cały czas trzymać język na wierzchu. Przez dwie godziny nosiłem zbroję, ćwieki i gitarę ważące łącznie nawet 31 kilogramów, czasem nieco mniej – od 22 do 26 kilogramów. Do tego dochodziły buty na platformach o wysokości 18 centymetrów. To wyczerpujące. Trzeba wiedzieć, kiedy odejść. Trzeba szanować fanów na tyle, żeby zrozumieć, kiedy należy zejść ze sceny.
Zakończenie regularnego koncertowania nie oznacza jednak, że KISS nie mają już żadnych planów. Simmons wspomniał o kilku projektach, nad którymi pracuje zespół. Wśród nich jest widowisko z wykorzystaniem awatarów oraz film dokumentalny opowiadający o ostatniej trasie grupy.
„KISS: End of the Road” zadebiutuje na oficjalnej stronie zespołu 19 listopada. Produkcja ma pokazać ostatni rozdział koncertowej historii KISS, a także relacje między muzykami, konflikty, trudności i emocje towarzyszące przygotowaniom do finałowego występu w Madison Square Garden.
