Ian Hill mówi o powodach odejścia z Judas Priest: Nie byłem w stanie grać na basie

/ 14 października, 2026

Basista Judas Priest kilka dni temu poinformował, że odchodzi z zespołu z powodów zdrowotnych. Teraz skomentował swoją decyzję.


Ian Hill, współzałożyciel i wieloletni basista Judas Priest, kończy karierę sceniczną. Muzyk poinformował, że ze względu na zaawansowane zapalenie stawów oraz problemy z lewym barkiem nie jest już w stanie zagwarantować, że będzie mógł występować na pełnych koncertach. Jego następcą zostanie Davey Rimmer, znany z Uriah Heep i Elegant Weapons.

Teraz w wywiadzie dla „Metal Pilgrim” Ian Hill skomentował swoją decyzję:

To zabawne, bo z ostatnimi kilkoma trasami koncertowymi wiązały się pewne trudności – a wszystko przez problemy z barkiem i kciukiem. Na kciuku mam sporą narośl, będącą skutkiem artretyzmu; zmagam się z tym od kilku tras. Niestety, dolegliwość ta nie ustępuje – to jedna z tych rzeczy, które z biegiem czasu tylko się pogarszają. Pod koniec ostatniej trasy byłem nawet o krok od zakończenia kariery.

Basista powiedział, że problemy pogłębiały się na ostatniej trasie ale kłopoty pojawiły się podczas koncertu w Belgii:

Tuż przed bisami na koncercie w Brukseli poczułem nagły trzask i bardzo ostry, palący ból; pomyślałem wtedy: „To koniec. To już definitywny koniec”. Podczas bisów musiałem opierać łokieć na brzuchu i odchylać bas do tyłu, żeby móc sięgnąć do dolnych progów gryfu. Teraz ból znacznie ustępuje. Mogę już jako tako unosić rękę i wykonywać ruchy, które były niemożliwe tuż po tamtym zdarzeniu – bo wcześniej w ogóle nie mogłem nią ruszyć. Od łokcia w dół wszystko działało bez zarzutu, ale po prostu nie byłem w stanie poruszyć barkiem. I właśnie dlatego musiałem odwołać koncert w Londynie – fizycznie nie byłem w stanie grać na basie. Tak naprawdę nie miałem innego wyjścia, jak tylko z tym skończyć. Nie mogłem narażać reszty chłopaków i ruszać w kolejną trasę, ryzykując, że w jej trakcie sytuacja się powtórzy. To nie fair wobec nikogo: fanów, reszty zespołu czy ludzi, którzy zainwestowali w nas, by umożliwić nam wyjazdy – a potem nagle trzeba odwoływać koncerty i tak dalej. To niesprawiedliwe. Dlatego postanowiłem zakończyć ten rozdział i tak też zrobiłem. Zaniedbywałem życie rodzinne; na przestrzeni lat kosztowało mnie to dwa małżeństwa. Uznałem więc, że czas poświęcić nieco uwagi bliskim.

Judas Priest pożegnało Hilla, podkreślając, że przez dekady był on jednym z filarów grupy i będzie im go brakować. Muzyk zakończył swoje oświadczenie podziękowaniami dla fanów za niezwykłe życie, jakie umożliwiła mu kariera.

Przeczytaj także

1 1 głos
Ocena artykułu
Subskrybuj
Powiadom o
guest
0 Komentarze
Najstarsze
Najnowsze Najwięcej głosów
0
Chętnie poznam Twoje przemyślenia, skomentuj.x