Robert Smith z The Cure współpracował swego czasu z jednym z najsłynniejszych zespołów brytyjskiej alternatywy.
W 1984 roku ukazał się album „Hyaena” brytyjskiego zespołu Siouxsie and the Banshees. Na tej płycie zagrał Robert Smith z The Cure. Jak doszło do tej jednorazowej współpracy?
W wywiadzie dla „Teraz Rocka” przeprowadzonym przez Macieja Koprowicza, Peter „Budgie” Clark wspomina:
Robert zawsze był blisko nas. Niedługo po tym, jak nagraliśmy Feast z Siouxsie, on z Severinem nagrali album Blue Sunshine projektu The Glove, na którym śpiewała Jeanette Landray, moja kumpela z Liverpoolu. To na pewno zajęło im więcej czasu niż nasze dwa tygodnie (śmiech). Z pewnością świetnie się przy tym bawili, bo powstało coś bardzo intensywnego. Ale w efekcie kiedy przyszło do nagrywania Hyaeny, Severin trochę wyprztykał się z pomysłów. Robert miał w The Banshees określone miejsce. W The Cure był niekwestionowanym liderem i kierownikiem muzycznym, ale w The Banshees nie było mu wolno śpiewać, był jedynie instrumentalistą. Za to bardzo wszechstronnym – grał dużo nie tylko na gitarze, ale też na klawiszach. Ułożył na przykład partię klawiszową do Take Me Back. Swimming Horses powstało tak, że do beatu perkusyjnego, nad którym pracowałem, Robert dołączył z fortepianem – taka jamowa rzecz. Tradycyjnie przed wejściem do studia nie mieliśmy prawie żadnych gotowych utworów, muzykę sklejaliśmy w studiu z różnych fragmentów. Praca z Robertem to było trochę działanie na chybił trafił. Grało się z nim doskonale, porozumiewaliśmy się bez słów. Magiczne chwile. Ale wydaje mi się, że nie czuł się w tamtym okresie dobrze, był wyczerpany. Był przy tym bardzo dyskretny, więc dopiero później dowiedziałem się, że zdecydował się przywrócić na dobre The Cure. Czyli musiał wówczas dzielić swoją uwagę między The Banshees, The Glove i The Cure.
Cały wywiad z muzykiem Siouxsie and the Banshees znajdziesz w styczniowym numerze „Teraz Rocka” dostępnym w sprzedaży.
STYCZNIOWY TERAZ ROCK – KUP ONLINE


