Jay‑Z odniósł się do oskarżeń o gwałt z 2024 roku, które ostatecznie zostały wycofane. Raper przyznał, że sytuacja była dla niego bardzo trudna i wywołała silne emocje.
Pozew został złożony w grudniu 2024 roku przez anonimową kobietę występującą jako Jane Doe. Twierdziła ona, że miała 13 lat, gdy w 2000 roku została napadnięta seksualnie przez Jay-Z oraz Seana „Diddy’ego” Combsa podczas imprezy po gali MTV Video Music Awards.
Combs, który w 2024 roku został aresztowany i oskarżony m.in. o handel ludźmi i działalność przestępczą, zaprzeczył wszystkim zarzutom, w tym oskarżeniom Jane Doe. Jay-Z również zaprzeczył oskarżeniom, określając je jako „haniebne” i krytykując prawnika oskarżycielki za „mylenie podstawowych faktów”. Następnie raper złożył dodatkowe dokumenty z argumentami na rzecz oddalenia sprawy. Ostatecznie anonimowa oskarżycielka wycofała pozew z zastrzeżeniem, że nie może go złożyć ponownie.
Teraz Jay-Z opowiedział o emocjach, które towarzyszyły mu w trakcie całej sprawy:
To było trudne. Naprawdę trudne. Byłem załamany. Dawno nie byłem tak wściekły. To było uczucie, którego nie dało się kontrolować.
Artysta podkreślił także, że takie oskarżenia wymagają absolutnej pewności:
Trzeba być absolutnie pewnym, zanim oskarży się kogoś o takie rzeczy. Szczególnie kogoś takiego jak ja.
Jay-Z dodał również, że od początku wierzył w pozytywne zakończenie sprawy. Jak zaznaczył, był przekonany, że zarzuty są nieprawdziwe, a „na końcu i tak zwycięża prawda”.
Jay-Z w 2026 roku powróci do koncertowania. Artysta zapowiedział serię występów w Nowym Jorku w lipcu, które będą upamiętnić 30-lecie albumu „Reasonable Doubt” oraz 25-lecie „The Blueprint”.

