Labrinth wyjaśnia swój kontrowersyjny wpis o „Euphorii”: „Nie chce być wykorzystywany”

/ 18 marca, 2026

Labrinth ponownie skrytykował branżę muzyczną i wyjaśnił swoje ostatnie emocjonalne wpisy w mediach społecznościowych.


Kilka dni temu artysta opublikował na Instagramie, a następnie usunął wpis, w którym napisał: „Kończę z tą branżą”.

Dodał także:

Pierdolę Columbię. Podwójnie pierdolę Euphorię. Odchodzę. Dziękuję i dobranoc X.

Teraz muzyk doprecyzował swoje stanowisko w kolejnym wpisie:

Nie chcę nikogo wykorzystywać i nie chcę być wykorzystywany. Mam nadzieję, że ludzie przestaną udawać, że tak po prostu się to robi. Nie musi tak być. Fałsz to nie jest dobry plan biznesowy.

Do wpisu dołączył grafikę z dużym napisem:

Krążymy wokół wielkich gwiazd, mając nadzieję, że pewnego dnia będziemy na ich miejscu jak węże. Czekając, by pożreć swoich właścicieli.

Artysta stwierdził także, że młodzi twórcy wchodzący do branży muzycznej zmieniają się w „wilki z Wall Street”. Według niego kreatywni ludzie porzucają wartościowe relacje w pogoni za sukcesem. Dodał również:

Kto do cholery powiedział, że to normalne lub w porządku, by to, co nazywam boskim dźwiękiem (naszą muzyką), zamienić w transakcje biznesowe? Ja się na to nie piszę.

Słowa Labrintha spotkały się z reakcją innych artystów. Przytaknęli mu m.in. Lauren Jauregui, Dove Cameron i Diplo.

Labrinth od lat jest związany z serialem „Euphoria”. Zadebiutował jako kompozytor przy pierwszym sezonie produkcji HBO i odpowiadał także za muzykę do drugiej odsłony. W serialu wykorzystano wiele jego utworów, w tym „Mount Everest” oraz „All For Us”. Drugi z nich zawiera wokal Zendayi, która gra główną bohaterkę, Rue Bennett. Za ten utwór Labrinth zdobył nagrodę Emmy.

Trzeci sezon produkcji, przy którym artysta pracował z Hansem Zimmerem, zadebiutuje już 12 kwietnia. Natomiast w styczniu, nakładem Columbia Record, do fanów trafił album artysty, „Cosmic Opera: Act I”.

KOMENTARZE
Tagi:

Przeczytaj także