Jedna z największych legend rocka lat 90., pracuje nad nową płytą. Co się na niej znajdzie?
Michael Stipe to jedna z największych legend rocka lat 90. Wraz z zespołem R.E.M. odniósł gigantyczny sukces za sprawą płyt „Out Of Time” i „Automatic For The People”. R.E.M. zakończył działalność w 2011 roku, ale Stipe powraca z solowym albumem.
W wywiadzie dla „The Times” Michael Stipe mówi o postępie prac nad jego solową płytą:
Covid nie pomógł ale kończę pracę. Kiedy zespół się rozpadł, potrzebowałem przerwy. Zajęło mi to pięć lat, ale wciągnąłem się z powrotem w muzykę. To była walka. To najważniejsze. Chcę, żeby było świetnie, ale ciąży na mnie presja bycia w REM i poprzeczka jest wysoko postawiona, bo chcę, żeby było tak dobrze, a to jest prawie niemożliwe. To więc cholernie ekscytujące, ale i przerażające, a do tego tworzę muzykę po raz pierwszy i myślę, że jestem w tym dobry, ale nie rewelacyjny. Jeden z utworów to dźwięk drzewa, które po raz pierwszy słyszy siebie. To taka zagmatwana sytuacja. Mój przyjaciel nagrał drzewo na moim podwórku w Georgii i odtworzył je sobie, więc brzmi jak Daft Punk.
Michael Stipe zasugerował, że płyta może się nazywać „Meet THE Michael Stipe”i ukaże się jeszcze w tym roku.

