Premiera nowego solowego albumu Brandona Flowersa zbliża się wielkimi krokami, ale zamiast mówić wyłącznie o nowej muzyce, wokalista The Killers otwarcie opowiedział o swoich wątpliwościach dotyczących dalszej kariery.
Choć Flowers nie ukrywa, że wciąż czerpie ogromną satysfakcję z występów na żywo, przyznał, że intensywny tryb życia i lata spędzone na scenie skłoniły go do refleksji nad przyszłością. W rozmowie z „The Times” zdradził, że coraz częściej zastanawia się, czy nadal chce być muzykiem:
Mój tata chodzi na wyprzedaże garażowe, gdzie kupuje ramy, które potem zabiera do domu i maluje. Nigdy w życiu nie miał pieniędzy, a jest szczęśliwszy ode mnie. Naprawdę przechodzę teraz trudny okres. Zastanawiam się, jak długo jeszcze chcę to robić, co to wszystko właściwie znaczy i dlaczego w ogóle to robię.
Dodatkowym obciążeniem są dla niego trasy koncertowe:
Za każdym razem, bez wyjątku, kiedy kończę trasę koncertową, choruję. Wtedy myślę o Micku Jaggerze i pytam sam siebie: co sprawia, że wciąż wychodzi na scenę? Chyba chodzi o to, że podczas koncertów zdarzają się naprawdę niezwykłe momenty. Jak mógłbym nie chcieć tego przeżywać?
To nie pierwszy raz, gdy Flowers otwarcie mówi o kryzysie twórczym. W 2023 roku ujawnił, że The Killers porzucili prace nad nowym albumem, choć mieli już gotowe utwory, w tym „Boy” i „Your Side Of Town”. Oba single, wyprodukowane przez Stuarta Price’a, miały trafić na płytę, jednak zespół uznał, że cały materiał nie jest wystarczająco autentyczny i zdecydował się porzucić projekt.
Teraz Flowers rozpoczyna zupełnie nowy rozdział – już 21 sierpnia ukaże się trzeci solowy album artysty zatytułowany „Thrasher”. Krążek został nagrany w Nashville z udziałem wieloletnich współpracowników artysty – producentów Shawna Everetta i Jonathana Rado. W sesjach nagraniowych uczestniczyli także gitarzysta David Rawlings oraz 85-letni Charlie McCoy, harmonijkarz znany ze współpracy z Bobem Dylanem. Płytę zapowiadają single „Plans” i „Paradise”.
Nowa płyta będzie najbardziej osobistym wydawnictwem w dorobku Flowersa. Artysta wraca na niej do swojego dzieciństwa spędzonego w niewielkim Nephi w stanie Utah. W utworach wspomina m.in. podróże z ojcem, podczas których słuchali Johnny’ego Casha i Waylona Jenningsa.
