Lizzo zdementowała plotki dotyczące swojego nowego albumu.
Wokalistka podkreśliła, że nie porzuciła projektu „Love in Real Life”, jak sugerowali fani i media. Artystka wyjaśniła, że płyta po prostu zmieniła nazwę i płyta ukaże się 5 czerwca jako „Bitch”.
W rozmowie z magazynem „Billboard” Lizzo przyznała, że wokół albumu narosło sporo nieporozumień. Zamiast zapowiadanej wcześniej płyty piosenkarka wydała w czerwcu mixtape „My Face Hurts From Smiling”, co sprawiło, że wielu fanów uznało „Love in Real Life” za porzucony projekt:
Myślę, że największym nieporozumieniem dotyczącym mojego albumu jest to, że rzekomo odłożyłam „Love in Real Life” na półkę, choć tak nie było. „Bitch” to technicznie ten sam album. Po prostu zmieniłam tytuł. Muzyka pozostała taka sama.
Lizzo zdradziła rónież, że największą zmianą było usunięcie utworu „Love in Real Life”, który wcześniej miał być tytułową piosenką albumu. To właśnie wpłynęło na decyzję o zmianie nazwy całego wydawnictwa:
Kiedy zmieniasz nazwę czegoś, zmienia się jego przeznaczenie. Tak samo było, kiedy z Melissy stałam się Lizzo. To zmieniło moje życie. Kiedy ten album przestał być „Love in Real Life”, a stał się „Bitch”, zmieniła się cała jego historia. Mam poczucie, że teraz mogę wyrażać siebie dokładnie tak, jak chcę, właśnie poprzez „Bitch”. Myślę, że „Love in Real Life” było bardziej ponure i introspektywne, a „Bitch” jest bardziej świadome i odważne.
Przed premierą nowego wydawnictwa Lizzo opublikowała już dwa single: piosenkę tytułową oraz „Don’t Make Me Love U”.

