Megan Thee Stallion zabrała głos po tym, jak trafiła do szpitala po nagłym zejściu ze sceny podczas spektaklu „Moulin Rouge! The Musical”.
Raperka opublikowała wiadomość do fanów w mediach społecznościowych, w którym wyjaśniła, że powodem incydentu było skrajne wyczerpanie organizmu. Całe zdarzenie nazwała „prawdziwym sygnałem ostrzegawczym” i dodała:
Wczorajszy wieczór był dla mnie prawdziwym sygnałem ostrzegawczym. Ostatnio przekraczałam swoje granice, działałam na oparach i moje ciało w końcu powiedziało dość. To naprawdę mnie przestraszyło. Myślałam, że zemdleję na scenie. Naprawdę próbowałam dokończyć występ, ale po prostu nie dałam rady. Chcę być z wami szczera, bo znaczycie dla mnie wszystko i nienawidzę was zawodzić.
Artystka uspokoiła fanów i zapowiedziała szybki powrót na scenę:
Potrzebuję tylko dnia na odpoczynek, reset i zadbanie o siebie tak, jak powinnam była to zrobić wcześniej. Wrócę na scenę w czwartek, silniejsza, bardziej skupiona i gotowa dać wam 100 procent, na które zasługujecie. Dziękuję, że zawsze jesteście ze mną i wspieracie mnie bez względu na wszystko.
Podczas wtorkowego spektaklu publiczność została poinformowana, że Megan Thee Stallion źle się poczuła i nie będzie w stanie kontynuować roli Harolda Zidlera do końca wieczoru.
Przedstawiciel artystki wydał wtedy oświadczenie, w którym wyjaśnił zajście:
We wtorek wieczorem Megan została przewieziona do lokalnego szpitala na badania po wystąpieniu niepokojących objawów.
Lekarze zdiagnozowali skrajne wyczerpanie, odwodnienie i skurcz naczyń krwionośnych jako przyczynę problemów zdrowotnych. Artystka wyszła już ze szpitala i obecnie odpoczywa.

