Ritchie Blackmore wspomina zdumiewającą rozmowę z jednym z największych wirtuozów gitary.
Eddie Van Halen należał do największych wirtuozów i innowatorów gitary. Gitarzysta Van Halen zasłynął dzięki technice tappingu, a także wspaniałemu zmysłowi kompozytorskiemu, dzięki któremu stworzył wiele niezapomnianych przebojów.
A jednak był do tego bardzo skromny. W Q&A dla fanów Ritchie Blackmore wspomina Eddiego Van Halena następująco:
Był bardzo skromny, wręcz za bardzo. Często przychodził na naszych koncertach do garderoby i mówił: „Pewnie nie chcesz ze mną rozmawiać, bo jestem nikim”. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego tak mówił. Zawsze miał o sobie zbyt niskie mniemanie. A przecież praktycznie wymyślił gitarę na nowo za sprawą techniki hammer-on. Niestety, był zbyt wrażliwy. Ta branża go zniszczyła. Zaczął pić, żeby lepiej czuć się w towarzystwie. Był bardzo wrażliwy, co rozumiem. Świetnie też grał na klawiszach. Był urodzonym muzykiem. Gdy zaczął grać tappingiem wielu gitarzystów wpadło w popłoch. „Kim od u diabła jest?”. Zabawne, bo kiedy się z nim rozmawiało, był wrażliwy i skromny.
Eddie Van Halen zmarł w 2020 roku. Przegrał walkę z nowotworem.
