Michael Kiwanuka zapowiedział swój nowy album „FUDGE”, wyznając jednocześnie, że kilka miesięcy temu przeszedł udar mózgu i jest w trakcie rehabilitacji.
Nowy krążek został nagrany jeszcze przed udarem. Na razie wokalista nie zdradził, kiedy płyta trafi do słuchaczy.
W oświadczeniu opublikowanym na Instagramie brytyjski wokalista wyjaśnił, że problemy zdrowotne, z którymi zmagał się w ostatnich miesiącach, mogły poważnie uniemożliwić mu dalsze tworzenie muzyki:
Bardzo się cieszę, że mogę ogłosić wam mój nowy album „FUDGE”. Cieszę się tym bardziej, że przez ostatnie kilka miesięcy zmagałem się z problemami zdrowotnymi, które mogły na długo uniemożliwić mi tworzenie muzyki.
Kiwanuka zdradził następnie, że kilka miesięcy temu przeszedł udar będący następstwem krwawienia do mózgu. Jak twierdzi, do wylewu doszło z powodu wysokiego ciśnienia tętniczego:
Nie wiem, kiedy znów będę mógł wyruszyć w trasę ani jak będzie to wyglądało. Uraz mózgu, którego doznałem, był dość poważny, więc czeka mnie jeszcze dużo rehabilitacji. To długa i trudna droga, ale walczę o to, żeby wyzdrowieć. To zdecydowanie jedno z najtrudniejszych doświadczeń, z jakimi przyszło mi się mierzyć.
Dodał, że mimo trudności widzi postęp w rehabilitacji i czuje, że powoli wraca do zdrowia.
Kiwanuka już w zeszłym roku zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, które zmusiły go do odwołania letnich koncertów. Jego zespół informował wówczas, że z powodu utrzymującej się choroby i zaleceń lekarzy muzyk nie będzie w stanie wystąpić m.in. na festiwalach All Together Now, Sziget i Pukkelpop. Musiał także zrezygnować z części koncertów w Ameryce Północnej, podczas których miał być supportem Mumford & Sons.
„FUDGE” będzie następcą albumu „Small Changes”, który ukazał się w listopadzie 2024 roku. Przy produkcji tej płyty Kiwanuka ponownie współpracował z producentami Danger Mouse’em i Inflo.

