Michael Stipe, były wokalista zespołu R.E.M., zdradził, co dalej z jego debiutanckim solowym albumem.
Muzyk pracuje nad albumem od kilku lat, jednak do tej pory wydał pod własnym nazwiskiem tylko kilka pojedynczych utworów. Wśród nich znalazły się „Your Capricious Soul” z 2019 roku oraz „Drive To The Ocean”, który ukazał się rok później.
W najnowszej rozmowie z „The Times” Stipe potwierdził, że nadal pracuje nad solowym albumem. Wyjaśnił również skąd wzięły się opóźnienia:
Pracuję nad solową płytą. Ale zajęło to więcej czasu, niż chciałem. Covid nie pomógł, ale kończę ją. Kiedy zespół się rozpadł, po prostu potrzebowałem przerwy. Zrobiłem sobie pięć wolnych lat, ale muzyka znowu mnie wciągnęła. To była walka. To najważniejsze.
Muzyk przyznał, że wciąż odczuwa presję związaną z dorobkiem swojego dawnego zespołu:
Chcę, żeby to było świetne, ale jestem pod presją wynikającą z tego, że byłem w R.E.M., a to bardzo wysoko ustawiona poprzeczka. Chcę, żeby ta płyta była tak dobra jak tamte rzeczy, a to prawie niemożliwe. To cholernie ekscytujące, ale też przerażające. Po raz pierwszy sam robię muzykę i myślę, że jestem w tym dobry, ale nie świetny. Ale kocham mój głos. Nie lubię mojego głosu mówionego, ale kocham mój głos śpiewany i naprawdę chcę znów zanurzyć się w dawanie światu muzyki.
W tym samym wywiadzie artysta zdradził również, że do ukończenia płyty zostało mu jeszcze osiem utworów. Ma jednak wyznaczony termin i liczy na to, że album ukaże się przed końcem 2026 roku. Pół żartem zasugerował także możliwy tytuł płyty: „Meet THE Michael Stipe”.
Choć artysta zdecydowanie nie spieszy się z solową płytą, to wciąż pojawia się w piosenkach innych artystów. W 2020 roku Stipe nagrał piosenkę „No Time For Love Like Now” z projektem Big Red Machine, prowadzonym przez Aarona Dessnera. Natomiast najnowszym singlem artysty jest utwór „I Played The Fool”, nagrany wspólnie z Andrew Wattem, Joshem Klinghofferem i Travisem Barkerem na potrzeby nowego serialu HBO „Rooster”.

