Gdyby nie Mick Jagger mogło dojść do rozłamu w jednym z najsłynniejszych zespołów lat 80. Tak twierdzą jego twórcy.
W połowie lat 80. członkowie zespołu Duran Duran zaczęli pracować nad osobnymi projektami. Simon Le Bon, Nick Rhodes i Roger Taylor założyli zespół Arcadia a John Taylor i Andy Taylor dołączyli do supergrupy The Power Station.
W wywiadzie dla “The Independent” Nick Rhodes wspomina, że los Duran Duran zawisł na włosku, ale wtedy zjawił się Mick Jagger:
W 1985 roku prawie się rozpadliśmy, bo pracowaliśmy nad Arcadią i The Power Station. Mieliśmy dwa oddzielne projekty. Mick spojrzał na mnie i powiedział: „Powinniście trzymać się razem. To wasza przyszłość”. Miał rację, mogliśmy się rozpaść. On to widział, bo sam przeszedł przez ten etap kariery, a grają do dziś.
Duran Duran powrócił w 1986 roku z płytą „Notorious” i funkcjonuje do dziś, choć już w zmienionym składzie. Klawiszowiec Nick Rhodes jednak niezmiennie jest w jego składzie.
