Phil Collins był gotów odejść z Genesis, żeby dołączyć do innego legendarnego zespołu. O jaki zespół chodzi?
W 1978 roku Genesis piął się po szczeblach kariery z Philem Collinsem, który od dwóch lat pełnił rolę zarówno wokalisty i perkusisty. Phil był jednak porzucić grupę na rzecz innej legendy.
W wywiadzie dla „Classic Rocka”, którego Collins udzielił dziesięć lat temu, przyznał, że chciał przejść do The Who, którego perkusista Keith Moon zmarł we wrześniu 1978 roku:
Pracowałem z Pete’em Townshendem tuż po tym, jak Keith Moon zmarł. Zapytałem go: „Macie kogoś na bębny? Chętnie z wami będę grał. Odejdę z Genesis”. A Pete powiedział: „Kurwa, właśnie poprosiliśmy o to Kenneya Jonesa”. Wielu o tym nie wie, ale Kenney Jones grał z nimi, kiedy Keith był za bardzo nawalony. Był zdecydowanie za grzeczny na The Who. Ale ja bym chętnie wziął tę robotę. Dołączyłbym do nich.
The Who jednak pozostało w składzie z Jonesem, z którym nagrało jeszcze dwie płyty. Tymczasem Phil Collins wkrótce odniósł gigantyczny sukces solowy dzięki płycie „Face Value” z 1981 roku i nadal nagrywał płyty z Genesis, który także w latach 80. i na początku 90., świętował swoje największe sukcesy komercyjne.
