Phil Collins wyjawił, że przez lata zmagał się z problemami, które nieomal doprowadziły do jego śmierci.
W wywiadzie dla magazynu „Mojo” Phil Collins wyjawił, że przez lata zmagał się z alkoholizmem. Problemy te mogły doprowadzić do jego śmierci.
Wokalista mówi, że jego problemy zaczęły się po rozwodzie w 2006 roku. Po dekadzie za namową Erica Claptona zapisał się do kliniki odwykowej Crossroads Centre, ale wypisał się z niej po miesiącu:
Pielęgniarka, która odwiozła mnie na lotnisko dała mi karteczkę, którą kazała przeczytać w samolocie. Pisało na niej: „Jeśli się napijesz, umrzesz”. Wstyd się przyznać, ale wypiłem kieliszek wina.
Phil Collins, który od lat zmaga się z innymi problemami, w tym z kręgosłupem, zostanie w tym roku włączony jako artysta solowy do Rock’n’Roll Hall Of Fame. Na pytanie, czy wystąpi na żywo odpowiada, że nie, bo to wymagałoby od niego dobrej kondycji, której mu brakuje.
