Phoebe Bridgers wróciła z pierwszym od lat solowym albumem „Lost Weekend”.
Podczas ostatniej sesji pytań i odpowiedzi Bridgers została zapytana o swoją kilkuletnią przerwę od solowej działalności Artystka sama przyznała, że praca nad krążkiem zajęła jej wyjątkowo dużo czasu:
Nie wszystkie aspekty bycia poza muzyką mi odpowiadały.
Jak tłumaczy, wielokrotnie rezerwowała studio, by później odkładać pracę nad muzyką na kolejne miesiące:
Ciągle rezerwowałam czas w studiu, a potem przekładałam sesje. Znowu rezerwowałam studio, znowu odkładałam pracę… A przecież naprawdę chciałam coś tworzyć.
Bridgers przyznała, że pracowała nad albumem etapami, robiąc między kolejnymi sesjami w studiu nawet półroczne przerwy:
Po prostu zaczęłam chodzić do studia, potem robiłam sobie sześć miesięcy przerwy i znowu wracałam. Dlatego ten album powstawał całą wieczność. I dobrze!
„Lost Weekend” jest pierwszym solowym albumem artystki od czasu krążka „Punisher”, który ukazał się w 2020 roku. W międzyczasie Bridgers angażowała się projekty innych muzyków.

