Koncerty Kultu to w dzisiejszych czasach rarytas. Ten warszawski – 13 czerwca, podczas Dni Ursynowa, był zaledwie trzecim występem grupy od ubiegłorocznych zdrowotnych przejść Kazika.
Widać, że powrót na scenę liderowi służy. Jest uśmiech, forma wokalna i energia karząca przemierzać scenę jak za dawnych lat. Zmieniła się tylko długość setu: dwadzieścia piosenek, same hity, czyli typowa sytuacja na darmowej imprezie plenerowej, ale… publiczność była w dużej części nieprzypadkowa. Pod sceną widać było transparenty Kult-Turystów przybyłych z różnych miast. Wydaje się też, że zamiast planowanych na ten wieczór 5 tysięcy widzów przybyło co najmniej dwa razy tyle.
Inna sprawa, że line-up drugiego dnia był świetny dla fanów rocka (w piątek mieli dla siebie tylko KSU). Najpierw Fisz Emade Tworzywo, podkreślający ursynowskie korzenie z aranżacjami na regularny zespół, włączając solówki gitarowe. Typowo hiphopowy set zaprezentował Peja, przy czym musiał zmagać się z ulewnym deszczem. Potem wróciła pogoda, dzięki czemu Mateusz Parzymięso z Myslovitz mógł zaśpiewać w piosence My słowa I padał deszcz, a potem uzupełnić: Ale już przestał... Tu też dominowały klasyczne hity, z nowej płyty załapał się tylko Pakman. Młoda publiczność bezbłędnie je śpiewała.
Dni Ursynowa stały się znaczącym festiwalem w malowniczym plenerze (górka pełniąca rolę amfiteatru), a w przyszłym roku, z okazji pięćdziesięciolecia dzielnicy, zapowiadana jest edycja trzydniowa.
