Już w najbliższy piątek premierę będzie miała nowa płyta zespołu Europe zatytułowana „Come This Madness”. Przeczytaj naszą recenzję.
Po dziewięciu latach Europe powraca z „Come This Madness” – dwunastym albumem studyjnym i jak dotąd ich najmocniejszym oraz bezkompromisowym manifestem. Premiera „Come This Madness” zaplanowana jest na 25 września.
Przeczytaj poniżej recenzję nowej płyty Europe, którą dla „Teraz Rocka” przygotował Paweł Brzykcy.

Europe od wielu lat gra chwytliwe hard’n’heavy o różnym zabarwieniu. Był zwrot w stronę blues rocka na płycie Bag Of Bones, ale cieszę się, że akurat tym tropem nie podążają. To wciąż Europe w dojrzałym wydaniu, głos Joeya Tempesta nie jest aż tak wyeksponowany, jak to bywało w latach 80. (tę płytę miksował Mike Fraser, współpracownik m.in. AC/DC i Van Halen – brzmienie świetne), ale zasadniczo Come This Madness zaskakuje tym, że w hardrockowych utworach jest aż tyle pierwiastka progresywnego.
Orkiestrowe fragmenty, solówki klawiszowe, zmiany tempa, spokojne interludia… Jest to w One On One, In A Different World, Scandinavian Eyes (z zakręconym riffem jako podstawą), a w The Angels Must Have Flown orkiestrowe brzmienia sąsiadują z ostrym, rwanym riffem, po czym John Norum gra kunsztowne gitarowe solo. Apogeum orkiestrowo-klawiszowej aranżacji to łagodny In The Absence Of Grace. Z kolei organowe tło i rozszalały hard rock oferują w Takin’ It Back – fani Deep Purple będą usatysfakcjonowani, ale, co ważne, zespół nie gra tu „jak ktoś”.
Rewelacją jest tytułowy numer, ze zwrotkami niemal melorecytowanymi, też zwolnieniem jakby progrockowym i wspaniałym, nośnym refrenem – natychmiastowa klasyka. Jest jeszcze spokojna piosenka This Time Of Year. Nieco zaskakuje (bo z innej bajki), ale później uzależnia melodią i pozytywnym przekazem, który pomaga przegonić smutki.
PAWEŁ BRZYKCY
Więcej o Europe przeczytacie w październikowym numerze „Teraz Rocka”, który do sprzedaży trafi już w przyszłym tygodniu.
