Robbie Williams ujawnił, że mimo trzech dekad na scenie wciąż żyje w strachu, że jego kariera może zakończyć się „w każdej chwili”.
Wokalista przyznał, że presja występów na żywo nigdy całkowicie nie znika, nawet po latach doświadczenia i globalnego sukcesu. Podkreślił, że najbardziej stresujące są transmisje telewizyjne na żywo oraz koncerty w ogromnych halach. Tam nawet drobny błąd może mieć poważne konsekwencje. W wywiadzie dla „Virgin Radio” powiedział:
Mam teleprompter na koncertach, to jak lina bezpieczeństwa, wiem o tym, ale zdarzyły mi się momenty w telewizji na żywo, kiedy kompletnie zapomniałem słów i melodii. Wtedy zdajesz sobie sprawę, że adrenalina może cię dosłownie sparaliżować. To jest rodzaj chodzenia po linie… Możemy spaść. Mogę w każdej chwili spowodować międzynarodowy incydent, mogę w każdej chwili zakończyć swoją karierę! I to jest ten lęk, z którym chodzę i rozmawiam na co dzień.
Artysta, który od lat otwarcie mówi o problemach z lękiem i tremą, zmaga się również z syndromem oszusta:
To absolutnie szalone, bo cała moja kariera opiera się na odwadze i niewielu innych rzeczach.
Mimo osobistych trudności Williams niedawno ustanowił nowy rekord w Wielkiej Brytanii. Jego album „BRITPOP” zajął pierwsze miejsce na liście UK Albums Chart, stając się jego 16. krążkiem numer jeden. To osiągnięcie zapewniło mu miano artysty z największą liczbą albumów na szczycie brytyjskich list przebojów.

